W piątek (13), miałem pecha ponieważ miałem awarię sprzętu, którym pracuję. Niestety awaria była na zewnątrz, więc trzeba było usunąć ją pod chmurką. Zimno, deszczyk, wiatr. Żeby nie było tak kolorowo mój szef, jak to prywaciarz, szybko, szybko. Podczas korzystania z "diaksa" uszkodził sobie dłoń. Zdjęta osłona
Ale, żeby nie było za słodko, to obok wybuchł pożar w jakimś tam magazynie z odzieżą roboczą, i cały ten dym mocno nam utrudniał pracę. Ale ja nie o tym. Po tych perypetiach dziś jestem przeziebiony, więc podjąłem pewne kroki aby je ograniczyć...
Jest czapka i ziołowy napitek
#gownowpis


