W niedzielę, chwilę po siódmej, wybrałem się na przejażdżkę nad zalew w #rzeszow , żeby sprawdzić, czy łabądki już się wykluły. Jak widać na zdjęciu, mama(?) nadal siedzi i rozbudowuje gniazdo. Przy okazji posłuchałem śpiewu wilg i już miałem wracać do domu.
Po drodze spotkałem jeszcze dwie odpoczywające rybitwy rzeczne, więc stwierdziłem, że zrobię im zdjęcie: cyk, cyk… i nie wiem, co się stało, ale aparat wyleciał mi z ręki, potoczył się po betonowym nabrzeżu i wpadł do wody.
Niewiele myśląc, wskoczyłem za nim i szybko go wyłowiłem, ale sam nie mogłem się wydostać — beton poniżej linii wody był bardzo śliski i porośnięty glonami. Po krótkiej walce udało się wyjść. Wyciągnąłem baterię i mokry wróciłem do domu.
Na miejscu rozkręciłem wszystko, co się dało, i teraz aparat schnie. Tak więc możliwe, że poniższe zdjęcie rybitwy w groźnej pozie jest ostatnim, jakie ten aparat zrobił w swojej karierze.
#ptaki #fotografia (bardzo amatorska ale jednak)


