@GordonLameman za artykułem:
"[...] ujęcie w budżecie spłaty części długu wraz z odsetkami Polskiego Funduszu Rozwoju oraz Funduszu Przeciwdziałania Covid-19 (czyli największych funduszy pozabudżetowych). Celem tych działań ma też być przywrócenie transparentności i kontroli parlamentarnej i społecznej nad gromadzeniem oraz wydatkowaniem środków publicznych. Ale skutkiem ubocznym ma być ogromny wzrost deficytu w budżecie – do 289 mld zł ze 184 mld zł w 2024 r. Będzie to historycznie największa dziura w kasie państwa. W relacji do PKB ma to być 7,3 proc. PKB.
Minister Domański tłumaczył, że na ten przyrost deficytu do tak gigantycznego poziomu składa się m.in. spłata 34,7 mld zł zobowiązań PFR, z tytułu obligacji wyemitowanych w 2020 r. na sfinansowanie rządowego programu tarcz finansowych oraz 28,5 mld zł wyemitowanych w latach 2020–2023 przez Bank Gospodarstwa Krajowego na rzecz FPC-19. Dzięki temu Skarb Państwa ma nie być narażony na wyższe koszty pożyczania, niż gdyby robił to sam.
Do tego trzeba doliczyć skutki projektu nowej ustawy o dochodach JST (ok. 24,8 mld zł ubytków w budżecie), wzrost wydatków na zdrowie ponad to, co wynikałoby z zapisów ustawowych, a także brak wypłaty zysku NBP.
– Deficyt budżetu państwa na 2025 r. wyniesie 289 mld zł – mówił Domański. – W warunkach porównywalnych z ustawą budżetową na 2024 r., a więc gdybyśmy porównywali jabłka do jabłek, deficyt wyniósłby ok. 181 mld zł – przekonywał minister."