Volkswagen Golf IV – niespotykana jakość wykończenia i nowe technologie: pompowtryskiwacze i skrzynia DSG

W 1997 roku Golf IV zastąpił swojego poprzednika. Auto wyróżniało się wyjątkowo wysoką jakością wykończenia wnętrza, Golf IV wyznaczał więc pod tym względem nowe standardy w segmencie C. Kolejny raz poprawiono poziom bezpieczeństwa, a potwierdzeniem był fakt, że samochód otrzymał maksymalną wówczas notę czterech gwiazdek w teście zderzeniowym Euro NCAP. Łącznie, od 1997 do 2003 roku wyprodukowano 4,9 miliona VW Golfów IV, wliczając w to wszystkie pochodne.

Wiekdwudziesty.pl

Komentarze (19)

Miałem, jeździłem przez 10 lat. Rocznik 2001, 1.9TDI ALH, niezawodny. 384tyś km. na liczniku sprzedałem i widziałem dwa lata później i dalej jeździł nim gość który go kupił. Olej, filtry, zmiana co maks 8tyś km. rozrząd góra co 80tyś a nie 90 i auto na lata. Auto do serwisowania samodzielnie, wszystko dostępne, łatwo podstawowy serwis wykonać samemu bez problemu i rozwalania 1/3 auta.

Ostatni Golf będący postępem, a nie uwstecznieniem technicznym. Nawet miał pokrętła od klimy i głośności!


Jako jeden z niewielu tutaj miałem okazję jeździć (jako pasażer) takim nowym, nawet raz byłem w Chorwacji 😎

Ostatnio pierwszy raz od dawna miałem okazję przejechać się Czwórką i w tym modelu jest dosłownie wszystko dobrze: pozycja za kierownicą, ergonomia, wentylacja, resorowanie, dynamika w większości wersji. Jedziesz i chciałbyś się przyczepić ale nie ma do czego.

Miałem 1.6 Kombi, świetne jezdzidło na początek, tanie w utrzymaniu, sporo rzeczy porobiliśmy z ojcem pod domem oszczędzając kupę siana.

Gdyby nie idiotyczny pęd za wprowadzaniem zmian na siłę i ekoterroryzmem UE, to mógłby być produkowany do dziś.

Może z liftingiem, który dodałby: kamerę cofania, swiatła xenon/Led, nowe multimedia, wirtualne zegary. Wszystko do zrobienia.

@Boski żebyś wiedział, serwis "samemu" zrobisz bardzo dużo, nie ma tak jak w Megane 2 gdzie w instrukcji jak Ci padnie żarówka to w manualu masz napisane "jedź do serwisu"

AXR 1.9 TDI 74kW, 20 lat jeździłem, 440 tysięcy przejechałem i nigdy mnie nie zawiódł. Niemiecki czołg, żal było sprzedawać. Gdyby nie to, że trzeba by było inwestować w blacharkę to bym dla syna zostawił bo całość chodziła bez zarzutu.

@Jaszczomp Ale co tu szkalować to cudo niemieckiej techniki?

Mój pierwszy samochód, 1.9 SDI, 68 koni. Pomimo małej mocy zbierał się całkiem fajnie. Poza tym tani jak barszcz w utrzymaniu, do tej pory żałuję że go sprzedałem, a mogłem trochę zainwestować ale zachciało się czegoś lepszego...

Same superlatywy, potrzebna łyżka goryczki. Otóż podstawowy silnik w nim czyli 1.4 16V to było takie szambo jakich mało, muł, wcale nie oszczędny a na dodatek skopany technicznie. Niejednemu cały olej wywalił przez bagnet, ścieło nity na dyfrze, wytarło wałki czy dostał piston slapa. Ścierwo.

@Eternit_z_azbestu 1.4 16V 100KM nie był taki zły (o ile dobrze pamiętam ten 100KM był na łańcuchu ale mogę się mylić), na osiedlu mam gościa który ma MK4 z tym silnikiem, 8 lat używa i chodzi, codziennie do roboty jeździ jak ja. Te słabsze były chujawe, odma zamarzała, problemy ze świecami, jak odma zapchana to bagnet potrafiło wywalić od oleju

Zaloguj się aby komentować