Uważam, że w wyborach na Węgrzech, opozycji pomogło nazwisko kandydata. Magyar znaczy po ichniejszemu "Węgier" - więc nie dało się katować narracji, że całe zło świata to wina Magyara, bo lud by myślał, że to krytyka społeczeństwa.
Polscy politycy mogliby skorzystać z tego patentu i wystawić kogoś o nazwisku Polak. Wówczas agresywna kampania w stylu "Drożyzna to wina Polaka", "Polak chce większych podatków" by po prostu nie zadziałała.
#polityka #wegry
