Osobiście winię nasz nieudolny rząd, bo pierwotnie zboże miało iść koleją przez polskie porty w świat. Oczywiście transport kolejowy nie jest tak wydolny jak morski, ale mimo wszystko Polska by zyskała dyplomatycznie i politycznie. I tutaj mówimy o tym, że dzięki nam państwa Bliskiego Wschodu i Afryki by dostały ukraińskie zboże. No, ale nie. Kolesie rządzących musieli zarobić pośrednicząc w sprzedaży wysokiej jakości zboża do Chin, a polski rynek jednocześnie zalało zboże techniczne z Ukrainy. Przyspawane do stołków mendy musiały więc zagrać populizmem, bo idą wybory i głosy rolników są ważne. Stąd te coraz szersze embargo na produkty rolne z Ukrainy. Oczywiście grubasowi rządzącemu na Węgrzech w to graj, bo on z kolei rozwalił totalnie gospodarkę więc musi coś rzucić publice. Jak przychodzi co do czego to populiści działają podobnie.
A wystarczyło tylko zrobić coś raz porządnie. Przeładować w przygranicznych suchych dokach ukraińskie zboże do wagonów. Zaplombować i wysłać do polskich portów. To oczywiście nie rozwiązałoby w 100% problemów z dostawami ukraińskiego zboża, ale na pewno pomogłoby i Polsce, i Ukrainie. No, ale do tego trzeba czegoś więcej jak państwa z kartonu