Dyskusja użytkownika Wyrocznia
Tydzień w reżimie
-odcinek specjalny, referendalny
Dziś w innej, luźniejszej, formule. Na urlopie siłą rzeczy nie śledziłem mediów tak dokładnie jak zwykle, więc dotarły do mnie tylko niektóre informacje.
Mógłbym napisać o tym jak Partia zbiera podpisy pod swoimi listami, które - hehe, no patrzta państwo - po prostu jeszcze nie istnieją. No normalnie, nie ma ich, a podpisy się zbierają. Taka autokratyczna magia. Albo o tzw. Ruskiej Komisji, która ponownie zamanifestowała swoją kwantową naturę i zniknęła, by zaraz znów się objawić, po czym wróciła do stanu nieokreślonego. Bo widocznie zapowiadane od roku Potężne Rozliczenie Platformy z Rosyjskich Wpływów, jednak nie jest aż tak ważne. Widocznie Partii nie przeszkadza, że za dwa miesiące do władzy może dojść ugrupowanie rzekomo chodzące na pasku Kremla. No sorry, ale albo to, albo Partia od początku kłamała. Ja odpowiedzi nie znam, spytajcie wujka pisowca. Mógłbym napisać o Lex Czarnek, które, w nieco tylko wygładzonej formie, już po raz trzeci przeszło przez Sejm i czeka na podpis lub weto Adriana.
Albo o byłym rzeczniku Konferencji Episkopatu Polski, który wszedł do rady programowej reżimowego Radia Gdańsk, co oczywiście gwarantuje wolność światopoglądową tego medium.
Albo o Niedzielskim i Czarnku, którzy żonglowali sobie listami zaszczepionych studentów i pracowników naukowych, bez podstawy prawnej.
Albo o Katarzynie Sójce, która zastąpiła właśnie Niedzielskiego, a jedną z jej licznych kompetencji jest rewolucyjna myśl, że kobiety umierają, umierały i będą umierały, więc z tą całą aborcją to jednak jest w Polsce spoko i luz.
O tym jak Partia zrobiła na mszy w Giecznie happening z wręczaniem księdzu czeku na 450 tysięcy publicznych złotych, co oczywiście pozostaje bez związku z wyborami i jest normalnym demokratycznym standardem znanym z Holandii czy Norwegii.
O Januszu Kowalskim, który opublikował pseudogazetę zatytułowaną “Głos Opolszczyzny”, w której promuje swoją piękną twarz z zapałem godnym wschodnich oligarchów, bo z dwudziestu zdjęć w pierwszym numerze, Janusz widnieje aż na siedemnastu.
O szefie Krajowej Administracji Skarbowej, który w dwa lata awansował aż siedemnaście razy, a niedługo awansuje po raz osiemnasty, czyli od zera do “generała”, co jest oczywiście całkowicie normalne, bo facet ma po prostu tak potężne kompetencje, wiadomo.
O Oskarku Szafarowiczu, który uważa, że postępowanie dyscyplinarne UW to lewacka opresja młodych patriotów, a z odsieczą przychodzi mu jego partyjny kolega (bo Oskarek jest już w Partii) Przemysław Czarnek.
Albo wreszcie o Sławku Memcenie, tym merytorycznym ekspercie od gospodarki i wanna-be koalicjancie Partii, który postuluje zderegulowanie zawodu lekarza i leczenie złamanych kończyn za pomocą guseł.
No, byłoby o czym pisać, bo oczywiście Polska to taki kraj, gdzie nie ma co liczyć na dwa tygodnie bez takich putinizmów. Jednak jeden temat z tych dwóch tygodni jest najważniejszy i jemu chcę poświęcić więcej miejsca.
Chodzi oczywiście o referendum.
Od czego tu zacząć? Może od tego, że wiele wskazuje na to, iż referendum jest niekonstytucyjne, bo nie stawia pytań “w sprawie” i nie umożliwia udzielenia jednoznacznej odpowiedzi. Nawet jeśli jednak nie łamie to konstytucji, to faktem jest, że pytania są celowo niejasne i nielogiczne, przez co żadna odpowiedź nie będzie miała znaczenia. No bo popatrzmy.
Pierwsze pytanie brzmi: “Czy popierasz wyprzedaż majątku państwowego podmiotom zagranicznym, prowadzącą do utraty kontroli Polek i Polaków nad strategicznymi sektorami gospodarki?” Przepraszam, ale jakiego majątku? Koncernów jak Orlen? Ziemii? Lasów? Surowców? Przepraszam, ale czym jest “wyprzedaż prowadząca do utraty kontroli”? A może ja popieram wyprzedaż, ale nie prowadzącą do utraty kontroli? Może chcę sprzedać zagranicznym podmiotom tylko 49% Orlenu i 48% polskiego węgla? I o których Polkach i Polakach mówimy? I jakich strategicznych sektorach? I jakim rodzaju kontroli? I czy ktoś to w ogóle postuluje?
Nie wiadomo, tajemnica. Możemy na to odpowiedzieć “NIE”, albo na złość Partii “TAK”. Według mnie to bez znaczenia, bo pytanie jest tak postawione, że żadna z tych odpowiedzi nic nie znaczy.
Z pozostałymi pytaniami jest oczywiście tak samo.
“Czy popierasz podniesienie wieku emerytalnego, w tym przywrócenie podwyższonego do 67 lat wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn?”. A co jeśli popieram podniesienie wieku, ale do 66 lat? Albo 80? Albo 67 dla mężczyzn i 66 i ½ dla kobiet? Jajco, nie mam możliwości udzielenia takiej odpowiedzi.
“Czy popierasz likwidację bariery na granicy Rzeczypospolitej Polskiej z Republiką Białorusi?”. Której? Tego nowego płotu? Czy w ogóle jakiejkolwiek bariery? I czy ktoś taką likwidację postuluje? Jest jakiś projekt ustawy?
“Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?”. Hehe, JAKIM mechanizmem? Narzucanym? Przez kogo? Biurokrację europejską czyli kogo? W jaki sposób odbywa się to narzucanie? A co z legalnymi imigrantami? A z uchodźcami. A co jeśli są z Azji Wschodniej? A czy Afganistan to jeszcze Bliski Wschód? A co jeśli popieram przyjmowanie tych z Bliskiego Wschodu, ale tych z Afryki już nie, lub odwrotnie? I ile to jest “tysiące”? Dwa tysiące, czy osiemset tysięcy?
Nie wiadomo.
W internecie krążą różne apele. Jedni nawołują do bojkotu czyli do niepobierania kart. Inni do oddawania nieważnych głosów jako gest oporu. Jeszcze inni, by zagłosować cztery razy na TAK, odwracając tym samym wektor partyjnej propagandy. Nie wiem, która strategia jest najlepsza. Wiem natomiast, że głównym celem Partii nie jest poznanie naszego zdania na te cztery kwestie. Jak wykazałem wyżej, pytania są tak skonstruowane, że nie da się na nie logicznie odpowiedzieć. Nie chodzi też raczej stworzenie w oparciu o wyniki referendum jakiegoś nowego prawa.
Jeśli wyniki będą po myśli Partii, oczywiście będzie to mielone propagandowo przez lata, ale jakie niby ustawy miałyby z tego wyniknąć? Zakaz sprzedaży nie wiadomo czego, nie wiadomo komu i nie wiadomo na jakich warunkach, w dodatku sprzedaży, która nie ma miejsca? Czy cofnięcie podniesienia wieku emerytalnego, którego nikt nie podnosi? Ustawa gwarantująca, że bariera, której nikt nie likwiduje… pozostanie nie zlikwidowana? Owszem, Partia może próbować na podstawie takiego wyniku zaostrzać konflikt z Unią, ale chciałbym uprzejmie przypomnieć, że Partia już to robi i żadnego referendum do tego nie potrzebuje.
Jeśli wyniki będą po myśli Partii, ale referendum będzie niewiążące, bo zabraknie frekwencji, będzie w zasadzie to samo co wyżej, tyle że z mniejszym zapałem, bo jednak trochę wstyd, że nie udało się odpowiednio wielu ludzi zmusić do głosowania.
Jeśli natomiast uda się akcja głosowania Partii na złość, czyli przeważą głosy na “TAK”, to przepraszam, ale czy ktoś naprawdę sądzi, że pójdą za tym jakieś kroki prawne? Że Partia podniesie wiek emerytalny, przyjmie uchodźców, wyprzeda majątek, zdemontuje mur? Czemu dokładnie Partia miałaby to robić? Bo tak powiedzieli obywatele? Ach, bo przecież Partia ich tak chętnie i często słucha, zapomniałem. Zresztą, Partia będzie mogła zgodnie z prawdą mówić, że niejasność pytań w zasadzie do niczego jej nie zobowiązuje. Czy będzie to porażka wizerunkowa Naczelnika? Z pewnością. Czy wyniknie z tego coś, poza naszą satysfakcją? Śmiem wątpić. Dodajmy, że wynik referendum będzie przecież znany po wyborach, więc tak jakby niewiele zmieni.
Podkreślam ponownie, że nie namawiam do żadnej strategii, bo po prostu nie umiem w tym momencie stwierdzić co jest lepsze.
Ok, zatem po co im to referendum? Otóż magia tego zagrania polega na tym, że wynik w zasadzie nie ma znaczenia, ale znaczenie ma m o b i l i z a c j a. Pewna grupa wyborców zniechęciła się do Partii, ale nie na tyle, by głosować na opozycję (o tym mówiły np. wiosenne badania Sierakowskiego i Sadury). Cztery pytania stawiane pod tezę, a także równoległe ze spraną jak stare gacie propagandą Nowogrodzkiej (w skrócie: czy chcesz być biedny, zagrożony i podporządkowany Niemcom) mają im przypomnieć, że Partia ich obroni. Mają ich przestraszyć, zmanipulować tak, by myśleli, że w razie zwycięstwa opozycji wszyscy zaczną natychmiast tyrać do 70-tki, przez wschodnią granicę wleje się fala agentów i terrorystów, zła Unia będzie nam tu urządzać multi-kulti, a Niemcy przejmą ostatnie skrawki umęczonej ziemi polskiej.
W mediach od kilku miesięcy przewija się plotka, jakoby Nowogrodzka dysponowała wewnętrznymi badaniami, z których wynika, że referendum zapędzi do urn dodatkowy milion wyborców. Nawet jeśli podzielimy tę liczbę przez cztery, może to być wystarczająco wiele głosów, by zapewnić Naczelnikowi zwycięstwo.
Jeśli ten manewr się uda, to zgadnijcie na kogo ci ludzie zagłosują w wyborach “właściwych”. I to niezależnie od tego, czy my w tym czasie będziemy głosować na “TAK”, nie pobierać kart, czy oddawać głosy nieważne.
Kolega Piknik zwrócił też uwagę (link do jego tekstu w komentarzu), że referendum wpływa na tajność wyborów. Bowiem ci, którzy wybiorą strategię nieprzyjmowania kart, będą to robili na oczach pozostałych. A że będą to robili głównie wyborcy opozycji, zostaną niejako ujawnieni jako takowi. W małych komisjach, czyli przeważnie w pisowskich bastionach, może to odnieść dodatkowy efekt mrożący. Przypomnę, że takich małych komisji ma powstać dodatkowe kilka tysięcy. Odrzucenie karty referendalnej w 200-osobowym okręgu, gdzie każdy każdego zna, a Partia zgarnia 70% głosów, może być po prostu cholernie trudne.
Największej nadziei upatruję w tym, że mimo wytężonej pracy partyjnego agitpropu, przez osiem miesięcy tego roku nie udało im się ani razu znaleźć “politycznego złota”. Nie wypaliły idiotyzmy z robakami, papieża mało kto chciał bronić, temat LGBT+ też się chyba wyczerpał. Zostało rytualne straszenie lewactwem, Niemcami i terroryzmem. Dlatego jak brzytwy chwycono się granicy i grupy Wagnera i uchodźców oraz z jakiejś zapomnianej od ośmiu lat piwnicy wykopano “wyprzedaż majątku” i wiek emerytalny. Chciałbym uprzejmie przypomnieć, że kampania 2014-2015 przebiegała między innymi pod znakiem kompletnie zmyślonej narracji o Niemcach chcących wykupywać polskie lasy oraz właśnie wieku emerytalnego. W obu tych kwestiach, Partia chciała rozpisywać referendum. Potem na osiem lat o tym zapomniano, aż nagle z braku laku wywleczono to ponownie.
W tym szukam nadziei. Że Polacy, a przynajmniej ich większość, nie są jednak aż tak głupi, by w nieskończoność dawać się manipulować tak dziecinnymi metodami. I że nawet do naszego kolektywnego rozumu dotarło w końcu, że Partia po prostu prowadzi z nami wojnę informacyjną.
Jeśli ta nadzieja okaże się być płonna, referendum może dać Naczelnikowi brakujące kilkaset tysięcy głosów, które zapewnią mu trzecią kadencję, prawdopodobnie w koalicji z KonfedeRosją.
Jeśli wicepremierem będzie Memcen, a ministrami Bosak, Braun i Wipler, to zapewniam, że absolutnie nikogo nie będzie obchodziło, jaki był wynik referendum.
#jebacpis #bekazpisu #polityka #wiadomoscipolska #putinowskapolska
(Tekst nie mój, źródło: Doniesienia z putinowskiej Polski na fb)
