Komentarze (5)
@eloyard Mój ś.p. ojciec całe życie pracował na kopalni, najpierw na dole a potem przez zdrowie przeniósł się na powierzchnię na zakład przetwórczy węgla. No i jak to na kopalni sami mężczyźni, 100 chłopa i jedna baba rodzynek co tam chyba jakąś adminstracyjną pracę miała. Przez lata cisza i spokój, jak to faceci czasem były jakieś spięcia ale sobie szybko wyjaśniali i potem szli na piwo razem. Dopóki nie zatrudnili drugiej kobity co na suwnicy jeździła no i się zaczęło. Kłótnie, wrzaski, podchody, skargi do kierownictwa, obgadywanie za plecami, tworzenie sfer wpływu i przeciąganie zwolenników na swoją stronę. W końcu chłopy poszli do nadsztygara i powiedzieli że tak się dalej nie da, jedną trzeba wypi....ć bo robić nie da no i na zasadzie FILO ta z suwnicy została przeniesiona gdzie indziej i wrócił spokój.
Zaloguj się aby komentować
