Tomki i Panie,
Jak zerwać z dziewczyną tak by
1. Ona zbyt nie cierpiała
2. Ja również
Jakieś propozycje?
Ps tak, wiem, że najlepiej przez SMS-a.
Tomki i Panie,
Jak zerwać z dziewczyną tak by
1. Ona zbyt nie cierpiała
2. Ja również
Jakieś propozycje?
Ps tak, wiem, że najlepiej przez SMS-a.
@Zielczan bardziej chodzi mi o to, czy zmyślać jej, że np. Ja zdradziłem, czy może tłumaczyć godzinami dlaczego się tak bardzo różnimy? Czy może od razu postawić ja przed faktem dokonanym i powiedzieć, że nie ma nad czym dyskutować? Oraz dalej - mówiąc - zachować dystans, czy może przytulać i całować? Lepiej na spacerze, w kawiarni czy domu? Rano czy wieczorem? Jak ma dobry humor czy beznadziejny? Chce w miarę bezboleśnie z tego wyjść ...
@Papajak_Watykaniak dużo zależy od dziewczyny. Jedne swobodniej czują się na spacerze, dla innych to miejsce publiczne i wolą tego typu ciosy zbierać w domu. Kawiarnia to zdecydowanie złe miejsce.
Nie ściemniaj. Powiedz wprost, że z tej mąki chleba nie będzie. Przytulanie i całowanie przy zerwaniu jest niepotrzebnym mieszaniem sygnału, bardziej przyda się fizyczny dystans. Powiedz coś miłego, że fantastyczna z niej dziewczyna, po prostu nie ma chemii, za bardzo się różnicie, cokolwiek.
@ewa-szy lokum mam, to najłatwiejsze. A co do pociągu to właśnie tu jest pies pogrzebany - uczucie jest, ale na warstwie logiki zupełnie do siebie nie pasujemy. Inne wartości, wizja przyszłości, niespójna teraźniejszość. Dużo kłótni i to w miejscach gdzie ustąpić już więcej nie mogę.
Ale dlatego jest to dla mnie trudna decyzja. I wiem, że będzie bolesna. Stąd ta prośba o rady. Wszystkie inne zerwania były bardzo proste, a tu się muszę emocjonalnie zebrać ...
@Papajak_Watykaniak Boszzz, życie mi ratujesz! Ciężkie do zmiany przyzwyczajenie napisz-wyślij-przeczytaj i niemożność edycji to fatalne połączenie. *D
Hmmm.
I w kwestii związku zamierzasz kierować się logiką a nie sercem? No to przykro mi, nie unikniesz cierpienia, nieważne jak gładko pójdzie zerwanie. Będzie ćmić, wracać i bardzo długo męczyć, czy naprawdę dobrą decyzję podjąłeś.
Poważnie nie widzisz szans? Związek to sztuka kompromisu i nie mam na myśli, że masz dalej ustępować. Być może pora przerzucić piłeczkę na drugą stronę kortu i dać czas na reakcję?
Wiesz co, nie ze mną powinieneś odbyć taką rozmowę, tylko z różową. Nie kłótnię, nie spór, ale poważną rozmowę o uczuciach i potrzebach. Może z kimś zaufanym w roli moderatora.
@ewa-szy tego się obawiałem xd
Szczerze to chyba oczekiwałem od ciebie odpowiedzi w stylu - naklam, że zdradziłeś, to cię sama rzuci + szybko zapomni i nie będzie już powrotu xd
Problem ustępstw i dostosowywania się jest taki, ze ona wie co mnie boli, a pomimo upływu kilku miesięcy nic się z jej strony nie zmieniło. Mam mocno rozwinięty rys ofiarny, ale dłużej psychicznie nie dam rady obarczać się wina za każde nieporozumienie...
@Papajak_Watykaniak heh, przykro mi, że nie spełniłam oczekiwań
Z doświadczenia wiem, że jednym z najpopularniejszych mitów w związkach jest "on/ona wie co mnie boli/co ja czuję". Ludzie po prostu za słabo się komunikują a jeśli już, to duszą w sobie aż do eksplozji w postaci kłótni, kiedy słyszysz głownie własne myśli a nie przekaz od drugiej strony.
Ale że mnie tam nie ma, mogę jedynie zgadywać, na jakim etapie są wasze stosunki i rozmowy.
Podsumowując, albo będziesz negocjował równouprawnienie w związku, albo odchodzisz. Rozumiem, że aktualne stosunki między wami stały się nie do zniesienia. Jeśli odchodzisz, uprzątnij po cichu swoje rzeczy, siądź z nią, powiedz, że to koniec i się pożegnaj. Jeśli nie chcesz jej za bardzo zranić, nie mów, że jest niereformowalna, albo że to jej wina i masz dość. Po prostu, nie dogadujecie się.
A potem idź zalać pałę z jakimś dobrym kumplem.
@Papajak_Watykaniak przeprowadzić rozmowę domykajacą związek, w której wytłumaczysz, dlaczego ta relacja Ci nie odpowiada. Mózg działa tak, że potrzebuje domknięcia i jakiegoś argumentu, żeby coś wydawało się sensowne. I być przygotowanym na to, że emocje są czymś naturalnym, co na pewno się pojawi, ale minie z czasem.
@ewa-szy uważam się za osobę wysoce samoswiadoma i wiem, że niektóre z rzeczy być może bym był w stanie znieść, ale w kontekście wspólnej przyszłości dostrzegam wiele problemów np. związanych ze wspólnym wychowaniem potomstwa. Np. Dziecku chciałbym przekazać wartości jakie uważam, że są najlepsze, a skoro tu się dzielimy i nie będziemy jednomyślni, to nie widzę sensu trwania w czymś co i tak będzie musiało się zakończyć. A pale zachleje i owszem ale na hlejtopiwo, w doborowym towarzystwie xd
Zaloguj się aby komentować