Skumajcie takie coś. Mam 29 lat (rocznikowo 30). Jestem singlem. Nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Serio, dla mnie ono jest rozgrywką pozbawioną fabuły. To nie tak, że jestem z tym sam. Gadam z ziomkami w podobnej sytuacji i też nie widzą światełka w tunelu. A mają jeszcze inne problemy. To jest chyba ta mityczna samotność mężczyzn.

Źle nie jest. Zależy jak na to spojrzeć. Mam mieszkanie do remontu, duże, ale jednak w domu z rodzicami (piętro, ale 90m2 osobne mieszkanie, stary dom). Mam pracę, może uda mi się zmienić i zarabiać lepiej robiąc to samo, ale to się wyjaśni do "przedwiośnia". Wtedy bym naprawdę miał spoko kasę. I co? I c⁎⁎j mi z tego xD

Remont mogę zrobić dla siebie, ale od wiosny małymi krokami najszybciej, trzeba rzeczy po babci ogarnąć, ojcu i ciotce się nie spieszy, bo to duży koszt emocjonalny (zmarła nieco ponad rok temu) i to odkładają, więc siedze na dole ze starymi (oba mieszkania prawie 100m2, to się mieszczę, pracuję na górze zdalnie).

Zastanawiam się, czy nawet jakbym zmienił robotę i zarabiał dobrze, to nie uciec gdzieś na bolta weekendami jeździć. Trochę lipa najebusów wozić, ale ogólnie ja chcę jak najwięcej uciekać od siebie. Bo się męczę. Poza samotnością dokucza mi trochę zdrowie (choroba układu pokarmowego). Od stresu i spinania nabawiłem się też żylaków w nieciekawej okolicy i zwiększonego napięcia mięśni w obrębie miednicy i kręgosłupa. I też mi to dokucza. Mam wyjebany kortyzol ponad normę. Przez ADHD lecę w overthinking i czuję, że przegrałem życie. Katastrofizuje, nadmiernie rozmyślam.

Ogólnie jakby tak na mnie spojrzeć z boku, to jestem dobrze zbudowany, podobno przystojny (według koleżanek), mam gdzie mieszkać, co jeść, mam auto, może niedługo będzie też spoko z kasą, mam grupę przyjaciół, na których mogę mega liczyć w każdej sytuacji, ale 2 najważniejsze rzeczy - zdrowie i życie uczuciowe to u mnie dramat.

O zdrowie walczę. To drugie to już chyba c⁎⁎j strzelił. Łączny staż w związakch 7 lat, a zakochałem się raz w życiu. W osobie z nieprzepracowanymi traumami z poprzedniej relacji (2 lata singielka). Po push-pullu w stylu:" podobam się jej, robi kilka kroków w przód i będąc na wyciągnięcie ręki, kilkanaście w tył". I mam wysrane, bo nie mam ochoty z nikim randkować. Przez rok mi nie uciekła z głowy, więc nie ucieknie jeszcze hoho.


Zastanawiam się po prostu w co uciec. Latem ulgę daje mi rower. Robię kilometry bez opamiętania ze słichawkami na uszach, by uciec od samego siebie. Ale teraz mam potrzebę uciec jeszcze bardziej. Zastanawiam się czy nie iść na bolta albo na jakąś kurierkę, tylko to drugie ciężko weekendowo ogarnąć chyba. Nie mam pomysłu. Praca zdalna i brak ludzi obok od 8 do 16 nie pomaga mi segregowaniu myśli.

W co uciec? Do jarania fajek nie mam zamiaru wracać. Alkoholu od tego roku nie chcę tykać za często, to moje postanowienie, a ja jestem mega konsekwentnym skurczybykiem jeśli chodzi o samodyscyplinę.

Sorry, musiałem się wyżalić, żeby to z siebie wyrzucić, lepiej anonimowo niż ludziom dookoła mnie. Chodzi o to, że czuję się totalnie bezwartościowy jako mężczyzna. Nie mam celu, jestem samotny, nie widzę dla siebie światełka w tunelu. Chciałbym w życiu coś zbudować, ale dla samego siebie to mi wystarczy w sumie materac, telewizor i biurko, niezależnie ile bym nie miał na koncie. Nie mam po prostu motywacji. Gdybym teraz wygrał 100 milionów w Jackpot, to bym chyba z 90 % oddał rodzinie i biednym, bo po c⁎⁎j mi?

#depresja #zalesie #zycie #przemyslenia #gownowpis



Komentarze (11)

@Lopez_ a może właśnie na odwrót nie uciekaj od siebie, tylko poznaj to co Cię dręczy i naucz się z tym żyć? Wygląda na to, że najlepszym rozwiązaniem byłaby dla Ciebie terapia. Przecież sam widzisz, że jedyne czego potrzebujesz to zmiana sposobu myślenia.

@splash545 chodzę na terapię i robię postępy, ale czasem mam gorsze momenty jak obecnie. Po prostu samotności terapią nie wleczysz.

@Lopez_ moim zdaniem błędnym jest myślenie, że musisz z kimś być bo inaczej jesteś samotny. Masz rodzinę, masz znajomych, masz hejto. Gdzieś tą podstawową potrzebę relacji międzyludzkich możesz spełniać. Polecam nauczyć się doceniać to co się ma i próbować się w tym ułożyć w jak najlepszy sposób, w alternatywie do cierpienia związanego z tym czego nie masz a co byś chciał. Często jest też tak, że jak nauczysz się czuć dobrze z samym sobą i ze swoją aktualną sytuacją jaka by ona nie była, to właśnie wtedy te rzeczy, których tak gorączkowo teraz pragniesz przychodzą same. Możesz również równolegle do terapii samodzielnie pracować nad zmianą sposobu myślenia używając do tego stoickich technik mentalnych.

@Lopez_ cóż, poznanie kogoś i zerwanie z samotnością to praca i wymaga wysiłku. A najgorzej wychodzi, jak tej pracy się oddajemy i oczekujemy szybkich efektów. Choć nie powiem, mimo że z tym problemów nie miałem, nawet przy całym moim spierdoleniu, to jednak wizja rozpoczęcia randkowania i poszukiwania drugiej połówki w wieku 36 lat mnie trochę przeraża.

@splash545 generalnie problem jest taki, że ja bardzo rzadko czuję realną chemię do jakiejś kobiety, miałem tak łącznie 3 razy w życiu (poznałem bardzo dużo bab), a tylko raz się zakochałem i nie potrafię się odkochać. Zjada mnie to w pakiecie z peselem i presją czasu.

@Lopez_ nie każdy musi być w związku. W życiu można realizować się na bardzo wielu płaszczyznach. Wmówiono nam mit romantycznej miłości i że każdy musi do tego dążyć, a tak naprawdę to nikt nic nie musi.

nie potrafię się odkochać

Więc pracuj nad tym, albo chociaż próbuj i miej chęci, żeby się pozbyć tego jałowego uczucia a z czasem samo przejdzie. Ogólnie człowiek często ma tendencję do rozpamiętywania i pogrążania się w żalu. Nie brnij w to, tu jest Twój wybór.

@splash545 Problem jest taki, że zaangazowałem się w tę relacje na nowo i idzie ona lepiej niż kiedykolwiek wliczając flirt, który kiedyś był subtelny, a dziś jest tak, że w ciągu ostatniego miesiąca bywał bardzo intensywny i spotkan bylo duzo wiecej niz za 1 podejsciem, ale i tak sie boje i katastrofizuje jak to sie zakonczy, zamiast miec wyjebnae - wyjdzie to wyjdzie. Za bardzo mi wpadla w oko.

@Lopez_ No to w takiej sytuacji jak jesteś mocno zaangażowany emocjonalnie, to ciężko coś poradzić. Pozostaje czekać na to jak to wszystko się zakonczy i w którą stronę faktycznie pójdzie. Staraj się siebie przyłapywać w momencie jak zaczynasz katastrofizować i ucinaj te myśli, wcale nie musisz w nie brnąć.

Zaloguj się aby komentować