Siedzi se chłop w ponad 10 letnich skarpetkach (jakich ma w sumie wiele), odziany w jakieś futro co matka se kupiła (ubrał se, bo mu się nie chciało szukać niczego w szafie to matce wziął), w zasadzie to nie siedzi, bo "półleży" i klika przed kąkuterem.
Śmiechu warte to życie, bo niby obowiązków zbyt wiele nie ma: sądy, adwokaty, gierki, JuTup i tak całą zimę, ale... ale to chłopa nie raduje, bo tego typu wegetacyjny marazm to straszna sprawa.
Na wiosnę chłop planuje ogródek, bo planuje już od dłuższego czasu... o ile życie pozwoli i w sądach wyjdzie.
Nie ma go jak robić własne sosiwo z własnych pomidorków. Wtedy chłop się czuje prawdziwym alfa jak jakiś Dan Bilzerjan, czy inny Walaszek.
#przegryw
