Pytanie do #motoryzacja co jeżdżą na #motory - jak to wygląda z jazdą w deszczu? Dziś leciałem ekspresówką I zaczął lać deszcz. Kurde, mam napęd na 4, spoko opony, a i tak mogą z gazu tak do 110max bo trochę wody już na asfalcie, z pod kołleci chmura wody i ogólnie komfort jazdy 3/10. I nagle lewym pasem leci koleś na ścigaczu tak ze 130. Ja jestem przewrażliwiony czy w takich warunkach jak się ma dwa koła i napęd na tył to jazda to totalna głupota?
Komentarze (19)
@Weathervax w motocyklu trzeba dużo bardziej przegiąć pałę, żeby nastąpił poślizg, jednak w takich warunkach poślizg zakończy się spotkaniem z asfaltem, a w aucie zadziałają systemy, które zaskakująco dobrze sobie radzą, gdy im się nie przeszkadza. Nawet mój stary opelek takie ma, nie raz czułem w nim poślizg na ślimakach przy zjeżdżaniu z autostrady, ale że nie jest to wersja "sport" (która przez większą masę miała dłuższy czas do setki xD) to między utratą przyczepności a utratą panowania nad pojazdem, jest jeszcze dużo miejsca na reakcję. Co do motocykla - taka jazda nie jest jakkolwiek przyjemna, raz, że zimo, dwa, że jedziesz z poczuciem bliskiego końca, co w dłuższej mierze człowieka męczy psychicznie.
@Nemrod możesz sobie mieć wywalone na prawa fizyki, ale fizyka nie ma wywalone na ciebie. Przy aquaplaningu nawet jadąc autem nagle z kierowcy stajesz się pasażerem a przyczepność jest wtedy żadna. I żadne ESP ani nic ci nie pomoże, jak pomiędzy oponą a nawierzchnia utworzy się poduszka z wody.
Zdarzyło mi się raz. Fragment drogi był zupełnie zalany i opony nie dały rady odprowadzić wody, tyle jej było. Miałem szczęście, że na pasie obok nie było żadnego auta a jechałem relatywnie wolno i auto w poślizgu trafiło na fragment drogi z lepszym odwodnieniem.
@KierownikW10 Tak, dlatego mam wywalone. Bo często jednak jest na to szansa że złapiesz, bo się nie przewrócisz, bo gdy odzyskasz przyczepność i opanujesz auto możesz jechać dalej. Przez tyle lat jeżdżenia z aquaplaningu co najwyżej mi łapało jedną stronę. I co? I nic. W motocyklu żadna z tych perspektyw nie skończy się dobrze.
[teraz się zastanawiam, czy fakt, że nigdy nie wbiłem w kompletnie zalaną drogę na pełnej oznacza, że nigdy nie spotkałem kompletnie zalanej drogi, czy może oznacza, że nigdy nie jeździłem jak wariat po kompletnie zalanych drogach...]
@Weathervax odważny czlowiek, przy 130 motorem w deszczu. Mit o lepszej mieszance możesz wsadzić między Alladyna a Dziewczynkę z Zapalkami. Fizyki nie oszukasz.
Lecisz jak świnia z Zawratu przy utracie przyczepnosci.
Sam już wlaśnie nie jeżdze od 12 lat bo mimo słabych maszyn turystycznych kilka razy byłem na granicy "ściągnietych butów"
Jazda w deszczu na moto to w dłuższej perspektywie koszmar bo nawet w dobrym kasku po godzinie łeb jak po saunie, dużo gorzej widać wszelkie syfy na drogach, i musisz wchodzić w kazdy zakręt z pomyślunkiem jeśli nie planujesz szlifu , a ten pomyślunek nie jest specjalnie wymagany na suchym.
Nienawidzę jeździć motocyklem po autostradach/ekspresówkach w intensywnym deszczu jadąc pomiędzy innymi pojazdami (które generują zawirowania powietrza z wodą jeszcze gorsze od samego deszczu) ze względu na całkowity brak widoczności jednak paradoksalnie jedynym rozwiązaniem jest przyspieszenie do tego stopnia aby lecieć samotnie lewym pasem.
Jadąc jako pierwszy i bez tych zawirowań wody spod kół innych pojazdów widoczność jest na bardzo akceptowalnym poziomie więc w razie sytuacji awaryjnej na drodze widać ją z dużym wyprzedzeniem zostawiając dużo czasu na reakcję.
oooo panie - tutaj masz duzo zmiennych. Ale 130 w deszczu to moze byc duzo i OK - zalezy jakie moto, jakie opony i jaki deszcz. Zawsze mozesz wystawic stope na droge i wyczujesz po czym jedziesz.
Sama jazda w deszczu jest gowniania, jest ci zimno, mokro, woda wlewa sie wszedzie(nawet jesli masz kombinezon) to ona i tak znajdzie jakas luke) jesli moge to unikam jak ognia. Jesli nie mam wyboru - jade.
w motocyklu tez masz rozne systemy i w sumie jazda w deszczu na wprost nie jest zbyt wymagajaca. Ale moglo byc tez tak ze i kierowca motocykla to debil ktory ma jeszcze tryb niesmiertelnosci. No bo wiesz motocyklisci dziela sie na tych ktorzy lezeli i na tych ktorzy beda lezec. Albo jak wolisz - tych co maja pasje i tych co maja pasje do pierwszej gleby.
No i na koncu odczucia w samochodzie - tutaj tez zalezy duzo od opon i samoego samochodu. Dawno temu jechalem po autostradzie i wpadlem w aquaplaning - u mnie poswiecil ESP, szarpnelo autem i pojechalem dalej, bylem nawet na tym samym pasie a predkosc nie spadla. Natomaist widzialem w lusterku jak auto jadace za mna (50-100m) zrobilo 2 obroty i poszlo w barierki.
Zupelnie inne odczucia na tych samych oponach w deszczu mialem w A4 a Astrze H. Zupelnie inaczej tez reaguje w deszczu Vivaro jadace na pusto oraz zapakowane do pelna.
No i tez kwestai kierowcy i wyczucia.
byl taki okres w moim zyciu, ze krecilem sie duzo pomiedzy polska a AT. Rocznie robilem okolo 70-80k km, roznymi autami, w roznych warunkach, ale mniej wiecej w tych samych godzinach.
Zaloguj się aby komentować