Pytanie do #motoryzacja co jeżdżą na #motory - jak to wygląda z jazdą w deszczu? Dziś leciałem ekspresówką I zaczął lać deszcz. Kurde, mam napęd na 4, spoko opony, a i tak mogą z gazu tak do 110max bo trochę wody już na asfalcie, z pod kołleci chmura wody i ogólnie komfort jazdy 3/10. I nagle lewym pasem leci koleś na ścigaczu tak ze 130. Ja jestem przewrażliwiony czy w takich warunkach jak się ma dwa koła i napęd na tył to jazda to totalna głupota?

Komentarze (19)

Opony motocyklowe potrafią generować zaskakująco dużo przyczepności, nawet w deszczowych warunkach (konstrukcja/mieszanka jest inaczej dobrana niż w samochodowych). O ile nie traktuje się hamulca/manetki gazu w sposób 0/1 to jazda w deszczu jest bezpieczna.

@A381 domyślam się bo jakby nie patrzeć są szersze niż większość samochodowych i rozkład masy jest inny. Ale jednak dalej jest to jedna opona do tego ta "pędna" vs 4 w aucie. Może to moja bujna wyobraźnia, ale osobiście bym się bał tak jechać :P

@Weathervax Nie są 'szersze'. Powierzchnia styku jest znacznie mniejsza, niż w samochodach, bo tam styka się cała szerokość opony, a w motocyklach nie.

@Weathervax w motocyklu trzeba dużo bardziej przegiąć pałę, żeby nastąpił poślizg, jednak w takich warunkach poślizg zakończy się spotkaniem z asfaltem, a w aucie zadziałają systemy, które zaskakująco dobrze sobie radzą, gdy im się nie przeszkadza. Nawet mój stary opelek takie ma, nie raz czułem w nim poślizg na ślimakach przy zjeżdżaniu z autostrady, ale że nie jest to wersja "sport" (która przez większą masę miała dłuższy czas do setki xD) to między utratą przyczepności a utratą panowania nad pojazdem, jest jeszcze dużo miejsca na reakcję. Co do motocykla - taka jazda nie jest jakkolwiek przyjemna, raz, że zimo, dwa, że jedziesz z poczuciem bliskiego końca, co w dłuższej mierze człowieka męczy psychicznie.

@Weathervax Bardzo mocno zmniejszam prędkość. Raz, że niewiele widać, bo nie mam wycieraczek w kasku, a dwa, że ślisko. Nawet jeśli nie sam asfalt, to np. już malowane elementy lub połączenia zalane smołą (które są śliskie nawet suche). A już trudno mi sobie wyobrazić taki np. aquaplaning.

@Weathervax W aucie to ja mam na aquaplaning wywalone, serio. 4 koła, ESP, a w razie czego poduszki, strefy zgniotu, pasy. Nigdy się nie wywaliłem na motorze, ale miałem wypadek na rowerze, kiedy mnie wywieźli karetką. Wystarczy.

@Nemrod wiadomo systemy i poduszki są spoko, ale jednak wolę ich nie testować. Dostatecznie dużo razy wyjebalem się w młodości na rowerach i motorynce żeby wiedzieć, że im szybciej się jedzie tym bardziej upadek boli.

@Nemrod możesz sobie mieć wywalone na prawa fizyki, ale fizyka nie ma wywalone na ciebie. Przy aquaplaningu nawet jadąc autem nagle z kierowcy stajesz się pasażerem a przyczepność jest wtedy żadna. I żadne ESP ani nic ci nie pomoże, jak pomiędzy oponą a nawierzchnia utworzy się poduszka z wody.

Zdarzyło mi się raz. Fragment drogi był zupełnie zalany i opony nie dały rady odprowadzić wody, tyle jej było. Miałem szczęście, że na pasie obok nie było żadnego auta a jechałem relatywnie wolno i auto w poślizgu trafiło na fragment drogi z lepszym odwodnieniem.

@KierownikW10 Tak, dlatego mam wywalone. Bo często jednak jest na to szansa że złapiesz, bo się nie przewrócisz, bo gdy odzyskasz przyczepność i opanujesz auto możesz jechać dalej. Przez tyle lat jeżdżenia z aquaplaningu co najwyżej mi łapało jedną stronę. I co? I nic. W motocyklu żadna z tych perspektyw nie skończy się dobrze.
[teraz się zastanawiam, czy fakt, że nigdy nie wbiłem w kompletnie zalaną drogę na pełnej oznacza, że nigdy nie spotkałem kompletnie zalanej drogi, czy może oznacza, że nigdy nie jeździłem jak wariat po kompletnie zalanych drogach...]

@Nemrod no mi się to zdarzyło raz. A robię 40-50k km rocznie od 9 lat. Wystarczyło. Wcześniej jeździłem ponizej 10k km rocznie, ale też jeździłem.

@Weathervax odważny czlowiek, przy 130 motorem w deszczu. Mit o lepszej mieszance możesz wsadzić między Alladyna a Dziewczynkę z Zapalkami. Fizyki nie oszukasz.

Lecisz jak świnia z Zawratu przy utracie przyczepnosci.


Sam już wlaśnie nie jeżdze od 12 lat bo mimo słabych maszyn turystycznych kilka razy byłem na granicy "ściągnietych butów"

Jazda w deszczu na moto to w dłuższej perspektywie koszmar bo nawet w dobrym kasku po godzinie łeb jak po saunie, dużo gorzej widać wszelkie syfy na drogach, i musisz wchodzić w kazdy zakręt z pomyślunkiem jeśli nie planujesz szlifu , a ten pomyślunek nie jest specjalnie wymagany na suchym.

Nienawidzę jeździć motocyklem po autostradach/ekspresówkach w intensywnym deszczu jadąc pomiędzy innymi pojazdami (które generują zawirowania powietrza z wodą jeszcze gorsze od samego deszczu) ze względu na całkowity brak widoczności jednak paradoksalnie jedynym rozwiązaniem jest przyspieszenie do tego stopnia aby lecieć samotnie lewym pasem.

Jadąc jako pierwszy i bez tych zawirowań wody spod kół innych pojazdów widoczność jest na bardzo akceptowalnym poziomie więc w razie sytuacji awaryjnej na drodze widać ją z dużym wyprzedzeniem zostawiając dużo czasu na reakcję.

oooo panie - tutaj masz duzo zmiennych. Ale 130 w deszczu to moze byc duzo i OK - zalezy jakie moto, jakie opony i jaki deszcz. Zawsze mozesz wystawic stope na droge i wyczujesz po czym jedziesz.

Sama jazda w deszczu jest gowniania, jest ci zimno, mokro, woda wlewa sie wszedzie(nawet jesli masz kombinezon) to ona i tak znajdzie jakas luke) jesli moge to unikam jak ognia. Jesli nie mam wyboru - jade.

w motocyklu tez masz rozne systemy i w sumie jazda w deszczu na wprost nie jest zbyt wymagajaca. Ale moglo byc tez tak ze i kierowca motocykla to debil ktory ma jeszcze tryb niesmiertelnosci. No bo wiesz motocyklisci dziela sie na tych ktorzy lezeli i na tych ktorzy beda lezec. Albo jak wolisz - tych co maja pasje i tych co maja pasje do pierwszej gleby.

No i na koncu odczucia w samochodzie - tutaj tez zalezy duzo od opon i samoego samochodu. Dawno temu jechalem po autostradzie i wpadlem w aquaplaning - u mnie poswiecil ESP, szarpnelo autem i pojechalem dalej, bylem nawet na tym samym pasie a predkosc nie spadla. Natomaist widzialem w lusterku jak auto jadace za mna (50-100m) zrobilo 2 obroty i poszlo w barierki.

Zupelnie inne odczucia na tych samych oponach w deszczu mialem w A4 a Astrze H. Zupelnie inaczej tez reaguje w deszczu Vivaro jadace na pusto oraz zapakowane do pelna.
No i tez kwestai kierowcy i wyczucia.

byl taki okres w moim zyciu, ze krecilem sie duzo pomiedzy polska a AT. Rocznie robilem okolo 70-80k km, roznymi autami, w roznych warunkach, ale mniej wiecej w tych samych godzinach.

Zaloguj się aby komentować