@DerMirker To było wiadomo od 20 lat. Jeśli ktoś wie, jak działa demografia. 500+ nic nie zmieniło, bo ogólna tendencja nieposiadania dzieci w ogóle jest ogromna. 500+ zmieniło strukturę rodzin, to znaczy w porównaniu do lat 2000-2005 ogromnie zwiększyła się liczba rodzin z 3 dzieci, ale to nie zrównoważyło dziury demograficznej z lat 1990-2005. Skrócił się drastycznie czas na posiadanie dzieci. Dziś to coś między 27 a 32 rokiem życia. Najczęściej jest to dwójka dzieci. Dzieci z rodzin wielodzietnych równoważą jedynaków. Największy problem to wręcz rzesza osób nieposiadających dzieci w ogóle. Zwłaszcza widzę to po swojej rodzinie. Moja babcia miała sześcioro wnucząt. I ta szóstka ma w sumie zaledwie czwórkę dzieci. Tylko troje z tej szóstki ma dzieci w ogóle. Dwa jedynaki i jedna parka, koniec. Reszta bezdzietna dobija do 40tki i raczej już dzieci mieć nie będzie. W rodzinie mego partnera podobnie, na dwoje wnuków - jedna prawnuczka i więcej nie będzie. Za PRLu, kiedy był wyż demograficzny, nie było ani mieszkań, ani żłobków, ani przedszkoli, przepełnione klasy w szkołach po 40-50 uczniów jedna. Żeby wbić dziecko do przedszkola, trzeba było należeć do PZPR albo wpłacić ogromną łapówkę, bo miejsc było na góra 1/2 rocznika a i to tylko w miastach, gdzie współczynnik dzietności wynosił 1,7. Wieś, która miała średnio 4 dzieci, nawet nie marzyła o przedszkolach. Dzieci latały luzem same lub z babciami. Dziś to nie do pomyślenia. Dziś jedna pensja nie starczy na utrzymanie rodziny z jednym dzieckiem, a co dopiero czworgiem. My mieliśmy wyższy współczynnik dzietności na wsi, ale w zamian mieliśmy niedożywione, biedne, często z dziurawymi butami dzieci pijaków. Serio nie ma za czym tęsknić, choć w tabelkach to ładnie wyglądało.