@Dudleus Więc wiesz używki są w porzadku jak masz poukładane w głowie i potrafisz sobie powiedzieć, że zażywasz tylko w jakichś sytuacjach imprezowych raz na miesiąc albo raz na tydzień, dwa. Jeśli widzisz, że zaczynasz brać samemu w domu, bo tylko wtedy się dobrze czujesz, bo tylko wtedy potrafisz zasnąć, to jesteś w dupie.
Nie potrafiłem się cieszyć ze spaceru, bo miałem ciągle w bani, że mam długi i czułem ciągły niedosyt trawy i alkoholu. Uciekałem myślami w stronę problemów albo w fantazje chuj wie o czym. Albo jak ćwiczyłem, albo pływałem to miałem satysfakcję tylko z tego, że wiedziałem, że będę lepiej wyglądał czy będę miał lepszą kondycję w przyszłości, ale z samego procesu, z samej czynności nie umiałem się cieszyć, był to po prostu przykry obowiązek do spełnienia. Teraz umiem się cieszyć z tego, że ćwiczę albo pływam z samej czynności.
Byłem nieobecny bo bałem się swojego życia, tego jak poradzę sobie z moimi problemami m.in. tymi długami o których wspomniałem wcześniej i uciekałem w nałogi wydając na nie łącznie z 2-2,5k zł miesięcznie przez co stałem w miejscu i nie mogłem wyjść z tego. Widziałem to wszystko ale nie potrafiłem przestać przez co jeszcze bardziej uciekałem od siebie, problemów i swojego życia. A co jest najlepsze żeby nie myśleć i zapomnieć? Zajebać sobie bucha i poprawić jakimiś drinkami i wtedy już nie musiałem się niczym przejmować, ale nie miałem też szans żeby wygrzebać się kiedykolwiek z moich problemów.
Zaległości się napiętrzyly bo jarając uciekałem od siebie i się nazbierało od takich głupich rzeczy jak porządki w domu do jakichś spraw urzędowych, albo żebym pomyślał sobie na spokojnie co dalej bym chciał w życiu robić. Byłem też bardzo aspołeczny co wykształciło mi się przez jaranie. Ciągle szukałem miejsc żeby nie było ludzi, żebym mógł sobie zajarać bez przypału, żebym nie musiał się bać, że ktoś zobaczy wyczuje. Zacząłem przez to unikać ludzi i w jakimś stopniu ich nienawidzić. Byłem zamknięty w sobie i nigdy bym się nikomu nie przyznał do takich rzeczy jakie pisze teraz, nawet anonimowo, bo ja sam sobie się do tego wszystkiego nie przyznawałem. Więc to palenie marihuany to nie tylko same plusy, jak wiele osób próbuje wmówić innym. A wiesz czemu to robią? Bo wmawiają to sami sobie, żeby nie widzieć problemu, że już są wjebani i już mają przez to wiele kłopotów w życiu, dużo więcej niż pozytywów, albo pozytywne aspekty palenia już dawno zanikły. Więc sami siebie oszukują i mówią innym jakie to fajne heh
Ćwiczenia stoickie były dla mnie formą autoterapii. Dzięki nim przestałem uciekać przed sobą, swoimi problemami i m.in. rzuciłem te nałogi, mam teraz dzięki temu sporo więcej pieniędzy i mogę się wydostać z długów. Mogę już sobie wyznaczyć jakiś cel w życiu i już wiem, że jestem w stanie go osiągnąć. Jak byłem uzależniony to było niemożliwe. Nie potrzebuję już wracać do używek bo już umiem sobie radzić ze stresem i niepokojem i jestem dzięki temu przekonany, że do nich nie wrócę. Wcześniej zdarzały się okresy w życiu, że miałem przerwę jakiś czas kilka miesięcy, lecz znów wracałem do tego bo czułem, że czegoś mi brakuje. Teraz już niczego mi nie brakuje, rozwinąłem się w sferze duchowej, fizycznej i umysłowej i wszystkie puzelki są na swoim miejscu
Jeśli umiesz się cieszyć życiem ot tak po prostu, to nie wpierdzielaj się za bardzo w używki, bo nie prowadzi to do niczego dobrego i przez nie możesz stracić
tą radość życia