Przyczyn naszego szczęścia i nieszczęścia nie należy nigdy szukać w świecie zewnętrznym, ale naszych wyobrażeniach o nim. Wiemy to stąd, że w przeciwnym wypadku wszyscy musielibyśmy jednakowo reagować na te same fakty, a tak ewidentnie nie jest, a także stąd, że bardzo często cieszymy się z rozmaitych rzeczy lub się ich lękamy, zanim staną się one faktem.


Piotr Stankiewicz, Sztuka życia według stoików 


#stoicyzm #filozofia

10734b74-26d6-4bd1-9a3e-1f851767a2ae

Komentarze (31)

@moll Właśnie chodzi o to, że można sie wyćwiczyć i poukładać sobie w głowie, żeby szczęście odczuwać poprzez swój bogaty świat wewnętrzny.

Natomiast każde zdarzenie zewnętrzne jest tylko naszym wyobrażeniem na jego temat i cokolwiek się nie stanie nie musimy odbierać tego jako nieszczęście.

Tak samo jest ze szczęściem, że nie musimy uzależniać szczęścia od zdarzeń zewnętrznych np. będę szczęśliwy jak osiągnę stabilność finansową, będę szczęśliwy jak będę zdrowy, będę szczęśliwy jak znajdę miłość życia. Tylko możemy być szczęśliwi od tak poprostu.

To odczuwanie, o którym piszesz to są właśnie nasze wyobrażenia o rzeczywistości, które poprzez trening możemy sobie sami kształtować i wybierać

@splash545 wieczne szczęście można też osiągnąć po przebudzeniu duchowym przeczytaj " potęga teraźniejszości" pierwszy dzień jest okropny bo przypominają się wszystkie traumy i jest ciężko, ale potem jest błogie szczęście, ćwiczeniem jest czucie siebie przy każdej czynności

@splash545 w mojej ocenie dobra. Ocenom na LC nie ufam już od jakiegoś czasu.

Jak jesteś z lubelskiego to mogę Ci pozyczyć, bo mam

@moll  No ja też się nieraz zawiodłem na tych ocenach, dlatego pytam. Dziękuję bardzo, ale kujawsko-pomorskie here, więc troszkę daleko

Wyjść z rozpamiętywania przeszłości, nie kreować wizji przyszlosci czy to dobrych czy złych, czerpać przyjemnosc z chwili obecnej bo zyjemy Tu i Teraz. To jest recepta na szczęśliwe zycie i można to trenować;)

@Bankrut.pl Dokładnie tak A dodatkowo chwilę obecną możemy przepuścić przez filtr własnych wyobrażeń o rzeczywistości i nie dopuścić tego, żeby jakieś zdarzenie zewnętrzne miało wpływ na nasze szczęście, bo możemy być szczęśliwi tak po prostu z tego, że jesteśmy

@splash545 To jest banalnie proste w teorii. Niestety czesto o tym zapominamy podczas różnych zdarzeń w naszym zyciu, szczególnie tych związanych z wielkimi emocjami, smutkiem itp. Trzeba dużo ćwiczyć, żeby jak najczęściej zdawać sobie sprawę z chwili obecnej, wyjść z gonitwy mysli, być ich biernym obserwatorem a nie wpadac w pogoń naszymi projekcjami, urojeniami, wspomnieniami itp. Co nasz mozg bardzo lubi. Sami się wpędzamy w rozne stany i możemy się dać ponieść np. negatywnym wspomnieniom lub wizjom przyszlosci kiedy czegoś się obawiamy i wpaść w olbrzymi stres czy niepokoj a na końcu się okazuje że nie było się czego bać. A możemy mieć nad tym kontrole i sobie fajnie zyc, czuć otaczająca nas naturę, przyglądać się szczegółom obrazów które widzimy, odczuć dotyk, zapach, byc dokładnie tu i teraz. Ciało od razu się odpręża. Rozne filozofię i religie dążą w sumie do tego samego stanu;)

@Bankrut.pl Nie jest to proste, ale gdy ćwiczymy i chociaż trochę się zbliżymy do docelowego stanu, to już poprawia się jakość naszego życia To prawda różne filozofie, religie dążą do tego, jest też potwierdzenie w psychologii, żeby dla zdrowia psychicznego starać się żyć w taki sposób

@splash545 Dokładnie;) bo to jest zdrowe, zwierzęta tak żyją i są szczęśliwe Spytaj ptaka która godzina;) A my potrafimy całe zycie przeżyć wspominając jak to kiedyś było dobrze kiedy ( i tu miliony przykładów). Rozpamiętujemy bolesne kwestie wypalać się od środka. Albo mówimy sobie ze kiedyś jak wydarzy się to lub tamto to będziemy szczęśliwi i jak to nawet nastąpi to jest mega rozczarowanie i zawód bo dało nam radosc tylko na pewien czas. Bez poukładania sobie tego w głowie nigdy nie będziemy szczęśliwi. Niektórzy żyją całe zycie w przeszłości, nieobecni teraz, rujnując swoje zycie. Smutne.

Uświadomienie sobie tego to klucz do innego spojrzenia na zycie, do polepszenia jakości i sensu zycia. NIE JESTEŚMY SWOIMI MYŚLAMI

@Dudleus Ciężko jest mi zmierzyć szczęście jakaś miarą. Jestem w tym całkiem świeży, bo praktykuje ćwiczenia stoickie od początku czerwca. Czasem się udaje, czasem się nie udaje, jednak cieszę się, że mam jakieś narzędzia do radzenia sobie z niepokojem i problemami życiowymi.

Nie odczuwam ciągle szczęścia, ani pewnie nawet nie przez większość czasu, ale to że zacząłem robić stoickie ćwiczenia kompletnie zmieniło moje życie.

Po 2 tygodniach odstawiłem alkohol, po 2 następnych marihuanę. Były to moje wieloletnie nałogi, a teraz gdy dowiedziałem się o co mi samemu chodzi i nauczyłem się radzić sobie ze stresem i niepokojem w inny sposób, zostawiłem te używki bez większego problemu czy żalu.

Nauczyłem się cieszyć z rzeczy małych i np. zwykły spacer sprawia mi radość. Jestem bardziej obecny na codzień. Zyskują na tym moje relacje z żoną, rodziną i przyjaciółmi. Nie uciekam przed problemami i ciągle odhaczam listę zaległych spraw, które się nawarstwiły jak uciekałem przed problemami w nałogi. Sprawia mi to sporo satysfakcji

Wszystkie te zmiany w życiu, które wymieniłem zdarzyły się w ciągu dwóch miesięcy od rozpoczęcia praktykowania stoicyzmu.

Jasne miewam czasem gorsze chwile, czy dni ale przynajmniej wiem na jaką drogę muszę wrócić, żeby znów czuć się dobrze

@splash545 jakie masz problemy i nie pokoje?


Jak ostro musiałeś grzać codziennie wódkę czy co innego? Ja nie piję od sierpnia bo się naczytałem na hejtu/wykopie jakich to ludzie nie mają efektów po tygodniu odstawienia i nigdy nie wrócą do tego gówna. Natomiast ja nie czuje się ani trochę zdrowszy.Ale chyba muszę zostać stoikiem by poczuć zmianę.


Marihuany mogłeś nie odstawiać bo ona jest dobra dla zdrowia tworzy szare komórki i leczy raka.


Brak stoicyzmu nie pozwala cieszyć się z spacerów? Dziwię się, że ja nie mam z tym problemu a w parku lubię posłuchać parków czy popatrzeć na wiewióreczkę lub kaczkę.


Wcześniej żyłeś z głową w chmurach lub w swoim świecie i nie interesowało cię co jest tutaj że byłeś nie obecny?


Duża ta lista zaległości? Nałogi dają blokadę spełniania obowiązków?


Tak siak powodzenia, ewentualnie zrób wpis jak będziesz miał miliony dolarów

@Dudleus Takie zwykłe życiowe Też lata palenia ganji zrobiły mi też sieczkę w mózgu. I jednym z moich problemów jest to, że nie myślałem w życiu i podejmowałem złe finansowe decyzje życiowe i narobiłem sobie długów(założenie firmy w biznesie o którym nie miałem pojęcia). A to, że wydawałem 1000-1500zl miesięcznie na trawę też nie pomogło. 


Czasem piłem i paliłem więcej, czasem mniej, ale nim rzuciłem to wszystko na koniec piłem codziennie 6-8 piw/drinków codziennie i paliłem do tego 8 luf zioła, około 1grama. Sam zobacz ile to jest pieniędzy na nałogi zioło i alkohol, do tego też czasem paliłem fajki, a jak piłem w pewnym momencie mniej alko, to potrafiłem dobić do 2g zioła dziennie. Kiedyś sobie liczyłem, że spokojnie wypaliłem w okolicach 3kg trawy w zyciu może więcej, jest to jakieś 100 000zl i uwierz mi lepiej wydać tą kasę na jakieś fajne auto albo podróżowanie po świecie.


Marihuana może jest dobra na kreatywność, ale na krótką metę i jak się z nią nie przegina. Ja natomiast zrobiłem sobie z niej mój sposób na problemy i niepokoje. Jak się bałem, że mam za mało kasy, albo miałem jakiś problem w rodzinie, albo stresowałem się pracą w której się wypaliłem to sięgałem po zioło. A później to już się niepokoiłem tym, że nie mogę być zjarany cały dzień i czekałem tylko na moment aż będę mógł zajarać. Pamiętam dnie, że rano mówiłem dosyć nie zapale, nie chce tej samonakręcającej się karuzeli spierdolenia, nie chce już wydawać połowy wypłaty na nałogi i motywacja na maksa. Ale przychodził wieczór budziły się demony i jechałem do dilera załatwić grama albo 2, bo więcej nie mogłem sobie kupić, bo ile bym nie kupił to bym spalił od razu.

@Dudleus Więc wiesz używki są w porzadku jak masz poukładane w głowie i potrafisz sobie powiedzieć, że zażywasz tylko w jakichś sytuacjach imprezowych raz na miesiąc albo raz na tydzień, dwa. Jeśli widzisz, że zaczynasz brać samemu w domu, bo tylko wtedy się dobrze czujesz, bo tylko wtedy potrafisz zasnąć, to jesteś w dupie.


Nie potrafiłem się cieszyć ze spaceru, bo miałem ciągle w bani, że mam długi i czułem ciągły niedosyt trawy i alkoholu. Uciekałem myślami w stronę problemów albo w fantazje chuj wie o czym. Albo jak ćwiczyłem, albo pływałem to miałem satysfakcję tylko z tego, że wiedziałem, że będę lepiej wyglądał czy będę miał lepszą kondycję w przyszłości, ale z samego procesu, z samej czynności nie umiałem się cieszyć, był to po prostu przykry obowiązek do spełnienia. Teraz umiem się cieszyć z tego, że ćwiczę albo pływam z samej czynności.


Byłem nieobecny bo bałem się swojego życia, tego jak poradzę sobie z moimi problemami m.in. tymi długami o których wspomniałem wcześniej i uciekałem w nałogi wydając na nie łącznie z 2-2,5k zł miesięcznie przez co stałem w miejscu i nie mogłem wyjść z tego. Widziałem to wszystko ale nie potrafiłem przestać przez co jeszcze bardziej uciekałem od siebie, problemów i swojego życia. A co jest najlepsze żeby nie myśleć i zapomnieć? Zajebać sobie bucha i poprawić jakimiś drinkami i wtedy już nie musiałem się niczym przejmować, ale nie miałem też szans żeby wygrzebać się kiedykolwiek z moich problemów.


Zaległości się napiętrzyly bo jarając uciekałem od siebie i się nazbierało od takich głupich rzeczy jak porządki w domu do jakichś spraw urzędowych, albo żebym pomyślał sobie na spokojnie co dalej bym chciał w życiu robić. Byłem też bardzo aspołeczny co wykształciło mi się przez jaranie. Ciągle szukałem miejsc żeby nie było ludzi, żebym mógł sobie zajarać bez przypału, żebym nie musiał się bać, że ktoś zobaczy wyczuje. Zacząłem przez to unikać ludzi i w jakimś stopniu ich nienawidzić. Byłem zamknięty w sobie i nigdy bym się nikomu nie przyznał do takich rzeczy jakie pisze teraz, nawet anonimowo, bo ja sam sobie się do tego wszystkiego nie przyznawałem. Więc to palenie marihuany to nie tylko same plusy, jak wiele osób próbuje wmówić innym. A wiesz czemu to robią? Bo wmawiają to sami sobie, żeby nie widzieć problemu, że już są wjebani i już mają przez to wiele kłopotów w życiu, dużo więcej niż pozytywów, albo pozytywne aspekty palenia już dawno zanikły. Więc sami siebie oszukują i mówią innym jakie to fajne heh


Ćwiczenia stoickie były dla mnie formą autoterapii. Dzięki nim przestałem uciekać przed sobą, swoimi problemami i m.in. rzuciłem te nałogi, mam teraz dzięki temu sporo więcej pieniędzy i mogę się wydostać z długów. Mogę już sobie wyznaczyć jakiś cel w życiu i już wiem, że jestem w stanie go osiągnąć. Jak byłem uzależniony to było niemożliwe. Nie potrzebuję już wracać do używek bo już umiem sobie radzić ze stresem i niepokojem i jestem dzięki temu przekonany, że do nich nie wrócę. Wcześniej zdarzały się okresy w życiu, że miałem przerwę jakiś czas kilka miesięcy, lecz znów wracałem do tego bo czułem, że czegoś mi brakuje. Teraz już niczego mi nie brakuje, rozwinąłem się w sferze duchowej, fizycznej i umysłowej i wszystkie puzelki są na swoim miejscu


Jeśli umiesz się cieszyć życiem ot tak po prostu, to nie wpierdzielaj się za bardzo w używki, bo nie prowadzi to do niczego dobrego i przez nie możesz stracić

tą radość życia

@splash545 zazdroszczę tyle pieniędzy na nałóg, mnie nigdy nie będzie stać. Aut i podróży nie lubię więc nie miałbym na co wydać.


Raczej ludzie z paleniem nie mają problemu i są badania na pozytywne efekty.


Ale ten stoicyzm brzmi kozacko jednak nie chce mi się ćwiczyć bo narazie jakoś sobie wegetuje a jedyne czego mi brakuje to nie musieć pracować by mieć na wegetację.

@Dudleus Ja nie mówię, że nie ma pozytywnych efektów, ale tu sam widzisz mój przykład, że są negatywne też. Powiem Ci, że znam kupę ludzi, którzy palili i nic im nie było, na pewno jest to lepsze niż picie alkoholu. Z drugiej strony znam też drugą kupę ludzi, którzy jarają patologicznie i zniszczyli sobie życie w mniejszym lub większym stopniu. Lęki, niepokoje, zespół amotywacyjny i jest to drogi nałóg. A jeszcze zapomniałem, że jak dużo jarasz to nie potrafisz się wysłowić i możesz zapomnieć pół swojego życia. Też to miałem, jednak po odstawieniu przechodzi, dużo czytam żeby nadrobić słownictwo, pamięć już prawie wróciła, ale problemy z koncentracją mam do tej pory. Nie ma co zazdrościć takich pieniędzy wydanych na nałóg, bo doprowadziło mnie to do długów. Jak to mówią wszystko jest dla ludzi ale z umiarem, ważne żeby dostrzec w porę, że idzie to w zła stronę i odpowiednio szybko zareagować, ale równie dobrze może się okazać, że nie będziesz miał z tym żadnego problemu. Co człowiek to inaczej.

No stoicyzm jest kozacki, ale trzeba włożyć sporo czasu i chęci w ćwiczenia i trzeba robić to regularnie, żeby zatrybiło

@splash545 ja teraz mam amotywację, słabą pamięć i słabe słownictwo mimo braku palenia


jak w każdej dziedzinie, trzeba czasu regularności i ćwiczeń, mindset itp . Do mnie raczej stoicyzm nie przemówi bo wolę nihilizm

@Dudleus Ja przez lata byłem hedonistą, każdy ma jakiś etap w życiu i nie wszystko do każdego przemówi. Jest wiele dróg i warto kiedyś poszukać jakąś wartościowa dla siebie

@Dudleus Jeśli chcesz osiągnąć wieczne szczęście to napewno nie da Ci go własny biznes i 10% BF Możesz dążyć do takich celów, ale ich osiągnięcie nie da Ci szczęścia. Trzeba się nauczyć być szczęśliwym tak po prostu. A i pooglądaj sobie filmiki osób, które mają 10%bf i opowiadają jak się chujowo z tym czują, wiecznie im zimno i brak energii, nawet usiąść na dupie wygodnie nie mogą

@splash545 trzeba mieć Przebudzenie duchowe czy stoicyzm a reszta to też elementy prawidłowego życia. Czemu nie można wygodnie usiąść?


Żeby uodpornić się na zimno trzeba brać zimne prysznice

Zaloguj się aby komentować