- Przychodzisz na świat na początku transformacji, gdziekolwiek w Polsce.
- Kończysz szkołę policyjną, bo chcesz dać coś społeczeństwu i uważasz, że praca mundurowego jest szlachetna.
- Składasz przysięgę wierności Konstytucji i porządkowi prawnemu państwa. Ponad wszystko zobowiązujesz się przestrzegać prawa.
- Przenosisz się do Warszawy. Zaczynasz czynną służbę w wieku 24 lat. Rok później przychodzi Dobra Zmiana.
- Raz w miesiącu zaganiają Cię do obstawy rytualnych miesięcznic. Czytałeś ustawę o zgromadzeniach, wiesz że to co robicie jest nielegalne, ale ukaz jest ukaz. Jak pojawiają się ludzie z białymi różami to ich wyganiasz, szarpiesz, nękasz mandatami, sadzasz na pół nocy na ziemi. Nie podoba Ci się to, ale nie chcesz się wyłamywać. Niektórych białoróżowców już poznajesz, wydają Ci się normalnymi ludźmi. Ale ukaz...
- Nie podoba Ci się też, że góra zakazuje wam ingerować w marsze faszystów. Ani gdy pilnujesz domu Naczelnika. Ani gdy każą wam wchodzić do domu jakiegoś normika, który wywiesił w oknie mema o premierze.
- Czujesz się jak idiota, gdy obstawiacie kordonem kościół na Placu Trzech Krzyży, za wami w drugiej linii stoją nacki, a po placu wiatr majta zgubionymi reklamówkami. Później dowiesz się, że miałeś szczęście, bo chłopaki z prewencji musieli tłuc pałkami dziewczyny w wieku Twojej młodszej siostry.
- Nie po to zakładałeś mundur i nie na to przysięgałeś. Ale boisz się odejść, nie chcesz dostać wilczego biletu, iść na bezrobocie, dopiero co się zaręczyłeś, potrzebujesz hajsu. Może wystarczy ich przetrwać.
- Nadchodzi kolejna miesięcznica. Z ulgą przyjmujesz inny rozkaz. Warszawa Śródmieście, robota na dźwigu. Na miejscu jest was już więcej, jest dźwig, zaparkowany przed zwykłą kamienicą, tylko nie widać żadnego kota na drzewie, samobójcy w oknie, nic.
- Włazisz na platformę i dajesz się ponieść w górę. Zwalniacie przy jednym z okien i już rozumiesz. Patrzysz tępo na grupkę pijących kawę ludzi. Oczywiście ich znasz. Wielokrotnie broniłeś przed nimi smoleńskich schodów, wypisywałeś im mandaty za jakieś z d⁎⁎y wyjęte przewiny, jedną nawet kiedyś zglebowałeś, ale szczęśliwie miałeś maskę, więc Cię nie mogła rozpoznać.
- Czujesz się jak intruz, zomowiec przed którym przestrzegał Cię ojciec, ale operator Cię nie opuszcza, więc gapisz się na nich jak dzik na chmury, na kaktusy na parapecie, na swoje buty, znowu na nich, a oni piją tę kawkę i patrzą się na Ciebie jak na śmiecia.
- I robią Ci zdjęcia. Dużo zdjęć. I filmują. I wrzucają do sieci.
- I czujesz się jak śmieć.
- Jest styczeń 2023 roku. Jesteś w służbie osiem lat, z czego siedem robisz Carowi Żoliborza za policję polityczną i doskonale o tym wiesz.
- Nieważne jak się nazywasz, bo sam zredukowałeś się do roli bezimiennego bota w mundurze, jednego z wielu. I to jest historia Twojej kar... Wróć: Twojego zeszmacenia się ku chwale Partii.
I będzie tylko gorzej.
#bekazpisu #jebacpis #wiadomoscipolska #putinowskapolska
(tekst nie mój, źródło : Doniesienia z putinowskiej Polski na FB)
