Protest w obronie dzików w Warszawie

W środę przeciwnicy odstrzału dzików zebrali się pod stołecznym ratuszem, żeby zaprotestować przeciwko strzelaniu do tych zwierząt. Apelowali m.in. o wstrzymanie decyzji pozwalającej na odstrzał dzików, powołanie rady ekspertów i wprowadzenie alternatywnych metod zarządzania obecnością dzików.


Protestujący mieli ze sobą transparenty z hasłami: „Dzik jest dobry, ratusz zły, wstyd mordować, tak jak wy”, „Trzaskowski dosyć tej beztroski”, a także skandują hasła: „Stop rzezi dzików”, „Dzik jest dziki, myśliwy jest zły” i „Warszawa to nie rzeźnia”.


Podczas przemówień przypomnieli, że rocznie w Warszawie zabijanych jest 500 dzików. Wytykali też ratuszowi, że dyrektorem warszawskich Lasów Miejskich jest członek Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego. Zaapelowali o jego odsunięcie. [...]


#wiadomoscipolska #warszawa #protest #dziki #polskaagencjaprasowa

Pap

Komentarze (10)

@Half_NEET_Half_Amazing :< eh a ostatnio w metrze reklamy ocieplajace wizerunek SZCZURA qrwa :< a pozniej kazdy sie z tego miasta smieje i pierdolą głupoty eh xd

@Half_NEET_Half_Amazing Ja tam z chęcią przyjmę.

Byle był przebadany.

Wieprzka jeszcze dokupię i kiełbasy będą się kręcić.

( ͡° ͜ʖ ͡°)

Nie bardzo rozumiem te protesty antydzikowe.


Strzelam, ze chodzi o wprowadzenie narracji by stworzyć ministerstwo dzika i 100 fundacji do ich humanitarnego rozpraszanie dźwiękami sitarów i growlowania ze stepow Mongoli.

To jest trochę tak że w sprawie tych dzików nie ma idealnego rozwiązania. Zabijanie tysięcy sztuk w skali roku będzie budzić protesty, bo dzieje się to w miejscach publicznych, na oczach wielu ludzi, w tym często wrażliwych jeszcze dzieci. Ponadto, jeśli wziąć się za to na poważnie, to trzeba będzie zabijać lochy wraz z warchlakami - a to już zakrawa trochę na barbarzynstwo, na które (zazwyczaj) nie pozwalają sobie nawet myśliwi. Dochodzi też fakt że takie praktyki generują niemałe koszta, a ich skuteczność może być niewielka, bo dziki to komfornisci i przy tej ilości łatwego żarcia, będą po prostu ciągle nachodzić nowe. Jest jeszcze jedna rzecz która mnie np. bulwersuje - oni podobno zabijane w mieście dziki utylizują, co w perspektywie oznacza marnotrawstwo ton pierwszorzędnej dziczyzny...

Więc może bardziej humanitarna alternatywa? No nie ma... Odławianie i wypuszczanie za miastem setek czy tysięcy dzików to jeszcze dużo większy koszt, do tego niestety bezsensowny bo one wrócą - nie te to następne.

Nie ma dobrego rozwiązania

Dzik jest kochany, dopóki kogoś nie zaatakuje, a w wawce widuję je prawie codziennie maszerując z kudłatym, jest ich bardzo dużo. Później lament, kto do tego dopuścił? Przecież tu dzieci się bawią i doszło do tragedii. I mówię to jaki wielki miłośnik lasów i zwierzyny. Co ze świnkami i krówkami, też je kochamy, co nie? Co nie?

Zabija się 500 dzików rocznie w samej Warszawie? Jak widać protestującym nie zapala to żadnej lampki, że tych dzików może być jednak za dużo?

Ja całe życie mieszkam na przedmieściu (w innym mieście) i nie było tu nigdy dzików, aż do teraz. Mamy na osiedlu selektywną zbiórkę odpadów, a że śmieciarka przyjeżdża czasem i o 6 rano to wystawiamy śmieci wieczorem. Nie dosyć, że raz mnie w nocy obudziło chrumkanie pod oknem (xD) to okolica po przejściu dzików wygląda jak typowa ulica w Indiach. Śmieci się walają po całej długości. Zwierzęta się przyzwyczaiły, że mają tu darmową wyżerkę. Nie miałem nic do saren, bażantów, zajęcy, a nawet łosi i lisów, ale świnia to przegięcie, wszędzie wejdzie. Człowieka się nie boi.

Zaloguj się aby komentować