#protest #berlin #tramwaje #comniewkurwia
W niedziele odwiedzili nas znajomi. Nie lubię zamulać w chacie, pogoda pierwsza klasa, ruszamy wiec w miasto. Park, centrum, muzeum i powrót. W drodze tramwajem trafiliśmy protest. Na dzień kobiet, kobiety i "podróbki" kobiet, postanowiły wskoczyć na rowerki i troszkę przypedałować. Qrcze blade co te osoby tam wykrzykiwały i miały wypisane na transparentach ... Kobieta powinna być wolna, kobieta powinna nie czuć się zaszczuta, Kobieta powinana być bezpieczna ... i takie tam.
Ja pierdziele, czy tym kobietom w Berlinie jest aż tak źle? Jak się przypatrzyłem to na tych rowerach większość lasek to jakieś wystrzeleńce z różowymi włosami i ćwiekami tu i tam, Obwieszeni tęczą wykrzykują jak swoje mądrości. Może jakby ten czas na protestowanie przeznaczyć na własną higienę, co by troszkę wyglądać i nie odstraszać, to wyszłoby im na lepsze. Ale co ja tam wiem. W tyle oczywiście Techno i gwizdki.
Tramwaj uwięził nas na 20 min, po czym wypuścił na środku drogi. Żal mi starszych państwa, którzy się musieli przeciskać między tymi rowerami. Ogólnie hałas, zgiełk i zamieszanie. Ahhh ci Niemce .... tu nawet w szkole podstawowej mojego syna są lekcje z protestowania. "w dupach wam sie poprzewracało" powiedziałby Ochódzki.

