Prezes "spoliczkował" prezydenta. "W partii wybuchła gigantyczna awantura"
hejto.plSkopiowane z Newseeka.
W obliczu porażki w wyborach europejskich — PiS przegrał z Platformą po raz pierwszy od dekady — na Nowogrodzkiej trwa poszukiwanie małych radości, którymi można ukoić nerwy prezesa.
Prezydent przegrał
Mało co sprawia taką radość włodarzom PiS, jak spektakularna porażka prezydenckiego ministra Wojciecha Kolarskiego, jego przyjaciela jeszcze z harcerstwa. Otóż Andrzej Duda postanowił zabezpieczyć mu byt wobec zbliżającego się końca prezydentury i zażądał dobrego miejsca na liście dla Kolarskiego, szantażując, że inaczej całkiem zerwie i tak chłodne relacje z PiS — w istocie to była groźba prowadzenia własnej polityki wobec rządu Tuska.
Kaczyński bez wielkiego entuzjazmu się zgodził. Efekt znamy — startując z "jedynki" w Wielkopolsce Kolarski przegrał z trzecią na liście byłą minister rodziny Marleną Maląg oraz z drugim Ryszardem Czarneckim.
W PiS krąży sondaż, w którym połowa wyborców partii jako kandydata na prezydenta wskazuje Morawieckiego, co trzeci — Szydło, a co dziesiąty — Mastalerka
W PiS uwielbiają przedstawiać tę efektowną porażkę — przegrać mandat, startując z "jedynki", to jednak spora sztuka — jako miernik popularności prezydenta. Rzeczywiście, w ostatnich tygodniach kampanii Duda odwiedzał Wielkopolskę jak opętany, a przegiął całkowicie, przyjeżdżając na głosowanie do Ostrowa Wielkopolskiego, skąd pochodzi Maląg — trafnie zakładał, że jest faworytką i chciał ją osłabić.
Na pierwszy rzut oka tak to rzeczywiście wygląda, jakby Duda, który w ostatnich wyborach prezydenckich zdobył prawie 10,5 miliona głosów, całkowicie stracił swój kampanijny powab. Ale sprawa jest bardziej skomplikowana. I będzie mieć gigantyczne reperkusje polityczne.
Szydło nie znosi Dudy
Otóż Kolarski nie mógł wygrać, bo Kaczyński podjął decyzję, że ma przegrać. Przede wszystkim prezes PiS do samego końca trzymał obóz prezydenta w niepewności, skąd wystartuje Kolarski. Nawet więcej — zwodził Dudę, długo wysyłając sygnały, że dostanie miejsce w okręgu składającego się z województw warmińsko-mazurskiego oraz podlaskiego. Zmianę ogłosił zaledwie kilkadziesiąt godzin przed rejestracją list wyborczych. Gdyby ludzie prezydenta wiedzieli wcześniej, skąd startuje Kolarski, mieliby czas, żeby go wypromować, a nie jest politykiem powszechnie znanym.
Ale to dopiero początek czułości prezesa. Otóż wydał strukturom PiS w Wielkopolsce zakaz udziału w kampanii Kolarskiego, w tym organizowania mu spotkań z wyborcami. Twardą ręką pilnował tego szef PiS w Wielkopolsce Zbigniew Hoffmann, stary pecetowiec — bierny, mierny, ale wierny.
Co więcej — w eurokampanii na jaw wyszła starannie ukrywana prawda, że Beata Szydło szczerze nie cierpi Dudy. Dotąd jednym z fundamentów jej wizerunku były szczególne relacje z prezydentem. Tymczasem w kampanii Szydło odwiedziła Wielkopolskę, mocno wspierając Maląg i Czarneckiego — z Kolarskiego drwiła, przypominając, że oboje są z Małopolski.
Wreszcie — Maląg i Czarnecki mieli dużo pieniędzy na kampanię, podczas gdy kampania Kolarskiego nie śmierdziała groszem.
Utopienie ministra
Skala zaangażowania Kaczyńskiego i oficjeli PiS w utopienie ministra była tak poważna, że Duda nie może tego zostawić bez reakcji. A na pewno nie może tego zostawić wiceprezydent Marcin Mastalerek. Popychający Dudę do politycznej aktywności po prezydenturze Mastalerek zyskał argument. Skoro Kaczyński tak podle potraktował urzędującego prezydenta z PiS, to jak go będzie traktował po zakończonej prezydenturze? To jasne — jak pętaka.
Decyzje prezesa umocnią pragmatyczny sojusz Dudy i Mateusza Morawieckiego. Były premier wprowadził do europarlamentu swoich współpracowników, którzy wyprzedzili faworytów Kaczyńskiego. W partii wybuchła gigantyczna awantura, bo wśród wyrzuconych za burtę znalazła się m.in. europosłanka Anna Fotyga, wieloletnia współpracowniczka braci Kaczyńskich. I w PiS, i w otoczeniu prezydenta panuje przekonanie, że starcie Morawieckiego z Kaczyńskim jest już tylko kwestią czasu.
W tym sensie Duda i Morawiecki mają wspólny interes — zmuszenie Kaczyńskiego do podzielenia się władzą pod groźbą stworzenia nowej formacji i drastycznego osłabienia PiS. Okazją do tego mogą być już wybory prezydenckie, w których chce startować Morawiecki.
Nie chodzi mu nawet o wygraną. Ma duże szanse wejść do drugiej tury, a wówczas stanie się najpopularniejszym politykiem prawicy i zyska siłę do starcia z Kaczyńskim.
W PiS krąży sondaż przeprowadzony wśród wyborców partii. Połowa badanych jako kandydata PiS na prezydenta wskazuje Morawieckiego, co trzeci — Szydło, a co dziesiąty — Mastalerka.
Tyle że Kaczyński, wskazując kandydata na prezydenta, nie będzie się kierował sondażami tylko obawą o własny stołek.
Artykuł Andrzeja Stankiewicza.
#polityka #wiadomoscipolska

