Komentarze (11)

dobre. swego czasu kilka lat pracowałem w salonie alfy. były trzy rodzaje klientów. dojrzewali:

-ale mam piękne auto. sprzedawcy mnie dopieścili

-kurrrwa, znów zawieszenie i znów mnie laweta przywiozła. co za gówno

-dzień dobry panie darku, znów się zepsuło. już się przyzwyczaiłem. potem też alfę kupię

nie mogłem tego klientom mówić, ale producent dawał tylko 20 tys km gwarancji na zawieszenie. potem nie odpowiadał. co miał robić serwis jak była roczna gwarancja a nastukał 50? auto się chowało i klient czekał kilka godzin. nikt go nawet nie ruszał. potem przychodził mistrz lub kierownik i mówił sorry winetou, zużycie eksploatacyjne i nie podlega gwarancji. kto miał za to płacić? może teraz coś się zmieniło, bo to sporo lat temu było. aż mi żal było tych zrezygnowanych alfiarzy, których wciąż widziałem. znaliśmy się.

sucharem polecę

czemu alfiarze nie witają się na drodze?

bo wcześniej widzieli się na warsztacie

@darkonnen tak było kiedyś, dzisiejsze Gulie czy Stelvio to jedne z najbardziej niezawodnych samochodów. Reputacja awaryjności Alfy to głównie spuścizna dawnych lat, utrwalana przez kierowców i wciąż powtarzana.

@Orzech wspaniały argument, a mówisz to na podstawie czego? Bo zapewne posiadaczem nigdy nie byłeś. Ale spoko powielaj dalej mity wyciągnięte z dupy. Wszędzie dookoła sami internetowi specjaliści, Alfa - laweta, Mazda - ruda szmata itp, itd. Bezrefleksyjne powtarzanie stereotypów.

Zaloguj się aby komentować