Poszedłem na wybory.
Skreślone pole.
Podchodzę do urny.
Idealnie na środku drogi od podłogi do wieka urny przylepiona do wewnętrznej ściany z plexiglasu jakimś cudem (chyba elektrostatycznym) niezgięta kartka do głosowania z wielkim kutangiem namalowanym markerem.
I tak sobie wisi.
Panie z komisji popijają kawę, a "młody" próbuje jakoś to odczepić. Boi się bo jeszcze przez przypadek zerwie tę plombę i będzie nici z tych 250 złotych za komisję.
Fajnie.
#wybory
#polityka
