Poszedłem na wybory.

Skreślone pole.

Podchodzę do urny.

Idealnie na środku drogi od podłogi do wieka urny przylepiona do wewnętrznej ściany z plexiglasu jakimś cudem (chyba elektrostatycznym) niezgięta kartka do głosowania z wielkim kutangiem namalowanym markerem.

I tak sobie wisi.

Panie z komisji popijają kawę, a "młody" próbuje jakoś to odczepić. Boi się bo jeszcze przez przypadek zerwie tę plombę i będzie nici z tych 250 złotych za komisję.

Fajnie.


#wybory



#polityka

Komentarze (11)

@jajkosadzone No i co ja mogę, no nie będę się tam wracał, żeby wam coś udowadniać. Mam do zaliczenia jeszcze podwieczorek u kuzynów i potem ruszam dalej na wieczór wspominek do domu rodzinnego.

Zaloguj się aby komentować