Ponieważ prawdziwa sztuka – jak wiadomo, a przynajmniej jak w szkole romantycznej uczą – bierze się z cierpienia, no to napisałem o cierpieniach niemłodego już mężczyzny, którego imię w wytworze nie pada, więc niewykluczone że brzmi ono nawet i Werter. Oto proszę:


Lewa ósemka


Ząb mnie coś rozbolał. Chyba jest on mleczny?:

bo ósemki to raz tylko, gdy człek już niemłody

wyżynają mu się z żuchwy, z tejże kości brody.

I jeszcze miejsca tam nie ma, bo zgryz mój kaleczny:

jedynki, siekacze dolne, krzywo biorą przody

a ten kieł mój lewy, dotąd tak waleczny,

w poziom się pokłada, tak jakby poległszy!;

ból próbuję gasić łykiem zimnej wody.


A cierpienie me widać, bo na zewnątrz, z lica,

opuchłem, tak jakby mnie hakiem trafiła suwnica.

Wśród przyjaciół moich radą pomóc mi dążono:

– „Pozwól, żeby tę ósemkę to ci wydrążono!” –

tak mówili, wysyłając mnie do pomocy stomatologicznej.

Za późno już teraz, teraz mi trzeba chirurgii. Ortodontycznej.


***


Powyższy wytwór jest moją pierwszą (i – znając mnie – nie ostatnią) odpowiedzią di risposta na konkursowy sonet di proposta w kolejnej już edycji zabawy #nasonety .


#zafirewallem #poezja #tworczoscwlasna

Komentarze (6)

@Piechur No siadam, piszę i publikuję.


A tak serio, to wymieniłem rozrząd w swoim wehikule czasu i, jak już jest sprawny, to przenoszę się nim do przyszłości, sprawdzam co dodacie, później do przeszłości na chwilę, gdzie proszę pana Tuwima żeby mi coś skrobnął na szybko, a na koniec to już wracam i publikuję.

Zaloguj się aby komentować