#polska #nieruchomosci #polityka
Ja mam swoje zdanie, ale dopuszczam myśl, że jest błędne. Tylko gdy ktoś mi pisze, że jego kawalerka, przez te tanie kredyty 2%, podrożała o 1/3, to serio, może jestem głupi i nie widzę związku, skoro te dopłaty się skończyły w sumie po pierwszych kilku miesiącach działania programu. Więc proszę was, wytłumaczcie jak chłopu na miedzy, czyli prosto, dlaczego programy tanich kredytów są złe w obecnej sytuacji.

Komentarze (14)

@aarahon jeśli w danym momencie podaż jest na poziomie x, a popyt wzrasta, bo ludzie mają więcej pieniędzy, to jedynym możliwym wynikiem krótkoterminowym jest wzrost cen (w związku z ograniczeniami w postaci dostępnej ziemi i dużym opóźnieniem budowy mieszkań podaż nie ma jak tego zrekompensować)

@bojowonastawionaowca tak, to zawsze podkreślam, to nie ceny wzrastają bezpośrednio przez tanie kredyty, tylko przez popyt, co wiąże się ze wzrostem cen i to jest nieunikniony wzrost, ale z tym się jakby godzę, ze względu na fakt, iż w naszym kraju mieszkań blisko ośrodków pracy brakuje. To biorę jakby pod uwagę, iż jest to skutek, który jest realną wadą tego programu, ale nie uważam jej za tę wadę, która przekreśla ten program, bo są zalety - młodzi ludzie mają gdzie mieszkać.

@aarahon Tylko że finalnie wrócimy do punktu wyjścia. Teraz przy obecnych stopach procentowych powiedzmy jakieś małżeństwo może sobie pozwolić na wzięcie kredytu dajmy to na 300 tys zł, ale przy obecnych cenach to trochę mało na mieszkanie. Przy tanim kredycie mogli by wsiąść 500 tys zł. Tylko że zwiększy się popyt, developerzy będą mogli podnieść ceny bo i tak się to sprzeda, co finalnie sprawi że mieszkania które bez taniego kredytu były po 300 tys zł teraz będą po 500 tys zł, więc efekt będzie ten sam tylko deweloperzy zarobią i banki, a zapłacimy my wszyscy dorzucając się do kredytów.


Liczby są tylko żeby pokazać mechanizm - nie są dokładnymi wyliczeniami. Po prostu aktualne ceny są wynikiem pewnej równowagi. Zaburzając równowagę przez stymulacje rynku (tani kredyt) sprawiamy że w krótkim okresie ktoś zyska, ale w długim okresie ceny znów się wyrównają na na poziomie powiększonym o tą stymulacje. Tak działa ekonomia.

@brain sam tani kredyt nie powinien zwiększać możliwości kredytowych, a z programu można wyłączyć nowe mieszkania, oraz te, które przekraczają ustaloną cenę za m2. Wtedy miałoby prawo się udać takie wsparcie?

@aarahon Dlaczego tani kredyt nie powinien zwiększać możliwości? Tańsza rata powoduje że przy takich samych dochodach można wziąć kredyt na wyższą kwotę. A nakładanie ograniczeń na taki program wydaje mi się że tylko stworzy nowe patologie.


Co to znaczy nowe mieszkanie? Jeżeli uznamy że to takie prosto do dewelopera czyli ogólnie rozumiany rynek pierwotny, to czy jeżeli kumpel dewelopera kupi takie mieszkanie i po tygodniu sprzeda to czy ono jest nowe? To może musimy poczekać jakiś czas powiedzmy pół roku, albo rok? Ale to rodzi kolejne problemy bo jak wyłączenie z programu nowe mieszkania ma zachęcić do budowania mieszkań tam gdzie są potrzebne?


Ustalenie limitu ceny za metr też w teorii wygląda dobrze i szczerze to mogłoby się nawet udać. Też jednak mogłyby się pojawić problemy i anomalie cenowe. Dajmy na to że limit byłby 8k za metr. Dostępność taniego kredytu spowodowałaby że wszystkie takie mieszkania szybko by się sprzedały, a zwiększony popyt wywindowałbym ceny mieszkań poniżej tej kwoty do tej właśnie wysokości - skoro państwo i tak dopłaca to, a nie da się już kupić nic za 8k to podnieśmy ceny bo i tak się znajdzie chętny.


Wprowadzanie takich programów to sztuczne stymulowanie rynku, a stosowanie w nich jakiś ograniczeń to regulowanie rynku. I choć nie jestem z góry przeciwny takim praktykom, to trzeba być bardzo ostrożnym przy ich wprowadzaniu i skupić się na długofalowych efektach - a tego politycy często nie robią.

@brain tani kredyt nie powinien zwiększać możliwości, bo to rzeczywiście rodzi patologię, jeszcze rok, czy dwa lata temu było słychać o takich, którzy zakredytowali się po same kule w dobrych czasach, a gdy przyszedł kryzys, to im ratę wywaliło w kosmos. Przy okazji winduje to ceny nowych mieszkań, bo na więcej nas stać, prawda? A właśnie nie chcemy tego, by ceny mieszkań rosły, bo mogą, tylko by były łatwiej dostępne, a samo ograniczenie tego programu do rynku wtórnego, powoduje mniejsze wyludnianie miasteczek i dużych wsi, gdzie mieszkania są naprawdę tanie, względem obecnych zarobków.
Limit cenowy za metr kwadratowy jest czynnikiem, który faktycznie powoduje dostosowanie się, cen do tego programu. Dla przykładu - dzwoniłem by dowiedzieć się o pewną kawalerkę i na wstępie gość mi powiedział, że za 10k pln poniżej ceny z ogłoszenia jest chętna para, która weźmie kredyt bez wkładu własnego, bo wtedy cena akurat nie przekroczy limitu, więc negocjacje mogę sobie odpuścić. Teraz pomyślałem, że można wprowadzić limity cenowe za metr, ustalane przez gminy, dzięki czemu to one decydowały, by na jakim pułapie miałaby być dopłata, można wtedy włączyć mieszkania z rynku pierwotnego, z osobnym limitem.
Zgadzam się z tym, że sztuczne stymulowanie rynku jest nieszczególnie korzystne, ale do rozwiązania jest problem demograficzny i to jest jeden z tych problemów, gdzie coś trzeba poświęcić. I masz rację w tym, że politycy średnio nadają się do pisania takich programów, lepiej chyba oddać tę kwestię ekspertom, ale spoza lobby deweloperskiego.

Kredyt generuje popyt, a cena to zwykle przecięcie krzywych popytu i podaży. Zwiększając popyt zwiększasz ceny. To tak z czysto ekonomicznego punktu widzenia. Najlepszą opcją było by zwiększenie podaży, ale duża akcja budowlana zwiększy popyt na materiały budowlane - te znowu zdrożeją. Każda interwencja w gospodarkę, będzie miała swoje dobre strony w tym przypadku cieszący się z taniego kredytu oraz te złe w postaci wyższych cen.

@Fulleks tak, tylko zawsze powtarzam, że popyt z czegoś się bierze. Tak jak teraz, wiele mieszkań, które są w zasięgu par, które są gotowe go spłacać, ale przez te stopy procentowe, to spłacą je dając duży zarobek bankom, ale jako że wiele takich par się wstrzymało z zakupem nieruchomości, to paradoksalnie wcale nie poprawili swojej sytuacji, bo ciągle czuć duży popyt, jeśli chodzi o "wygodne" mieszkania. Mnie realnie stać, żeby kupić mieszkanie na wsi (tak, takie też są), dojeżdżać do pracy dalej niż z domu rodziców i nie mieć dla nich realnego wsparcia, tylko mimo wszystko wolałbym tego uniknąć.

@aarahon

Wedle myśli sprzedającego: Kto da więcej?

Ano, z programem kredytowem, wielu może dać więcej to i cena rośnie.

Dochodzi do takich skoków, że czasem deweloperowi opłaca się zwrócić zadatek (dwukrotna wartość) i sprzedać nowemu typowi, bo dał więcej.


Ale to nie tylko zwykły rynek. Potencjalna korupcja w rządach. (liczba mnoga)

Dodaj jeszcze takie patologie:

  • mniej lub bardziej jawne koneksje firm deweloperskich z rządem, które to cisnęły programy kredytowe. Wychodziło, że to deweloperka dyktowała i robiła spin na to strasząc "kup teraz, bo będzie drożej" i promując "apartament inwestycyjny"

  • były niejawne ceny więc kupujesz przez mgłę. Teraz po ujawnieniu rejestrów, są jednostki co przepłaciły z 20% za metr względem mediany.

  • taki PZFD jest naprzeciwko ministerstwa rozwoju i technologii XDD


A dlaczego to fajne? Ano ktoś kto ma mieszkania, to mu majątek wirtualnie rośnie. A kto ma głównie mieszkania? Politycy.

Tak, to jest konflikt interesów. Ale co z tego?

Robert Kropiwnicki jest chyba najbardziej szydzonym człowiekem z tego powodu. 12 mieszkań ale i tak ciągnie diety na wynajem.

@wielkaberta

Dochodzi do takich skoków, że czasem deweloperowi opłaca się zwrócić zadatek (dwukrotna wartość) i sprzedać nowemu typowi, bo dał więcej.

Stąd był pomysł, żeby mieszkania z rynku wtórnego były tylko objęte takim programem.

Ale to nie tylko zwykły rynek. Potencjalna korupcja w rządach. (liczba mnoga)

Może być i bez tego.


mniej lub bardziej jawne koneksje firm deweloperskich z rządem, które to cisnęły programy kredytowe.

Wciąż, można ułożyć tak program, by deweloperzy nie mieli interesu w tych programach.


były niejawne ceny więc kupujesz przez mgłę. Teraz po ujawnieniu rejestrów, są jednostki co przepłaciły z 20% za metr względem mediany.

I to krok w dobrą stronę, który popieram!


taki PZFD jest naprzeciwko ministerstwa rozwoju i technologii XDD

I jest tam chyba od 2002 roku, Tam, gdzie wcześniej była Komisja Planowania Gospodarczego.


@wielkaberta

A kto ma głównie mieszkania? Politycy.

Nie generalizowałbym i napisał, że społeczeństwo.

Przyznaję, taki program może nieść zagrożenia. Tylko czy da się go napisać tak, by takie zagrożenia eliminować lub ograniczać?

@aarahon

mniej lub bardziej jawne koneksje firm deweloperskich z rządem, które to cisnęły programy kredytowe.

Wciąż, można ułożyć tak program, by deweloperzy nie mieli interesu w tych programach.

Niby jak? Tak długo jak ten program będzie ułatwiał zakup czegoś co deweloperzy sprzedają to będą mieć interes w tym programie. Nawet jeżeli objął by on tylko mieszkania na rynku wtórnym, to mniejsza dostępność takich mieszkań sprawia że deweloperzy mogą podnieść ceny nowych mieszkań - albo kupujesz u nich drożej albo nic nie kupisz bo innych już nie ma.

Zaloguj się aby komentować