#polityka
Karol Nawrocki był przedstawiany jako twardziel na ciężkie czasy, który nikomu nie da sobie w kaszę dmuchać. Pierwsza próba, nawet nie taka poważniejsza, powiedzmy średni kaliber i zamiast ryku lwa mamy nieśmiałe miauknięcie wystraszonego kociaka. Byle tylko pana Trumpa nie urazić. Bo pan Trump się wkurzy i kolejnej fotki na Twitterka nie będzie.
A przecież tutaj nie trzeba było wytaczać jakiś ciężkich armat. Jakiś komentarz w delikatnym tonie coś w stylu "Panie prezydencie Trump, nie mogę zgodzić się z pańską oceną, Polska zawsze była wiernym sojusznikiem USA, czego dowodem jest nasza obecność w Afganistanie. W tej wojnie przez cały jej okres uczestniczyło w niej 33 tysiące polskich żołnierzy z czego 43 przypłaciło to życiem walcząc na pierwszej linii wraz z amerykańskimi sojusznikami"
Przecież nawet taki narcyz jak Trump raczej by o to focha nie strzelił. Jak to ktoś ładnie w necie napisał "łatwo krzyczeć w obecności polskich żołnierzy, ciężej zabrać głos gdy trzeba polskich żołnierzy bronić"
Nie abym był Nawrockim rozczarowany, niczego dobrego po nim się nie spodziewałem. Ale niesmak jest.
A tutaj przykład jak powinna wyglądać taka odpowiedź gdyby wypowiadający się miał jaja chociaż w szczątkowej formie:
Dear President @realDonaldTrump,
— John Abraham Godson (@johngodson) January 23, 2026
I watched with sadness your recent comment suggesting that NATO soldiers did not fight on the front lines in Afghanistan. With respect, that is far from the truth.
Poland alone deployed over 28,000 troops during the War in Afghanistan… pic.twitter.com/D08eDFQeiJ

