Dyskusja użytkownika Rozpierpapierduchacz
Pieskie życie psów pdowórkowych…
“Gdzie z psem do bloku, pies to się musi wybiegać!”
“Ale fajnie, takie duże podwórko masz, to z psem nie musisz wychodzić!”
Ja jestem człowiek spokojny (wcale nie, kłamię) ale jak się kiedyś na takiego odwinę, to sobie łapę na jego łbie połamię. Znowu ja, znowu o psach i znowu na wkurwie. Enjoy.
Drące mordy przy płocie psy to obrazek regularnie widywany na terenie całego kraju (nawet globu), co w żadnym stopniu nie dziwi, bo mentalność psa podwórkowego w narodzie silna, ale za to wkurwia niemiłosiernie. To jak to z tym podwórkiem jest? Otóż - nijak.
Zacznijmy od tego, co pies musi. Pies musi się:
-
Czuć bezpiecznie
-
Nażreć
-
Narobić (aktywność fizyczna wszelkiej maści)
-
Namyśleć (praca głową i nosem)
-
Wyspać.
Każdą z tych rzeczy można mu zagwarantować mieszkając w komórce pod schodami razem z Harrym Potterem, wystarczy wyjść z domu. “Ale na podwórku to się chociaż wybiega!” Ta, mhmm… No to pozostaje zadać jedno proste, acz zasadnicze pytanie:
Sam ma biegać?
Dla psa podwórko jest przedłużeniem mieszkania, znajomy teren, który znajomo pachnie. Równie znajomy jest też schemat działania psa, który “idzie się wybiegać.” Wyjdzie, pójdzie w prawo, w lewo, powącha trochę, wyszcza się, może nawet wysra i… Tyle, koniec atrakcji. Dalej jest już tylko szukanie sobie atrakcji samemu, bardzo częste są na przykład kopanie dziur i ujadanie przy płocie.
“Ale przynajmniej nie zostaje w mieszkaniu na 8h…” No super, tylko co to zmienia, skoro ogród nie jest wcale ciekawszy? A jeszcze może coś zeżreć, czymś się zatruć etc.
“A niby co on ma w tym mieszkaniu robić?” Spać. Dorosły pies śpi 14h na dobę. I nie jest to “jak musi” tylko zdrowa, fizjologiczna dawka snu dla dorosłego psa, tak jak u nas przyjęło się 8h. BA! Szczeniaki, psy starcze i olbrzymie potrafią wyciągać nawet 20h.
“No ale na podwórku to sobie chociaż siku zrobią.” Okej, ale raz jeszcze - one ŚPIĄ. Z reguły jak się śpi, to się mniej pije oraz/więc nie ciśnie tak na siku. A jak już właściciel wróci, to się idzie na spacer, robi siku, eksploruje, czyli lepiej, niż kisząc się na podwórku.
“Ale przecież są ludzie, którzy z podwórkowymi wychodzą!” No są, i super że są. Tylko czym się wtedy różni życie takich psów?
Wstajecie rano, aktywnie - spacer, wąchanie, trochę komend, sikupa, w domu micha. Ty idziesz do pracy, pies wyrusza w podróż po krainie morfeusza. Po powrocie z pracy powtórka. Potem może jeszcze raz na dobicie.
No to który etap wymaga podwórka? Spaceru na nim nie zrobisz, bo się nie nawącha. Pobawić się możesz, ale poza podwórkiem przecież też. Wygląda więc na to, że przy najlepszym scenariuszu nie ma różnicy, gdzie pies mieszka.
A w najgorszym? Bies blokers MUSI wyjść, chociaż na osiedle, przez które przewija się dziesiąt ludzi i naście psów, gdzie zapachy się zmieniają. Jego potrzeby są choć w minimalnym stopniu zaspokojone.
Więc gdzie pies ma lepiej?
Przy odpowiedzialnym właścicielu.
Dlatego edukujcie, tłumaczcie, a jak trzeba będzie, to walcie w ryj, z pozdrowieniami ode mnie. A jak będą uciekać, to ich gońcie. Niech się wybiegają.
No, to tyle ode mnie. Kurtyna.

