Pewnie ten wpis się nie spodoba ale trudno xD

Przez pewien czas w Polsce był moment gdy istniały już autostrady ale były idealnie puste nocą. Trafiały się weekendy albo święta gdy od około 23:00 do 3:00 ciężko było znaleźć żywą duszę na trasie. Był to wspaniały okres dla każdego, kto czuł potrzebę przegonienia auta tyle ile fabryka dała.

Odbywało się to na pustych autostradach. Bez kamer, bez monitoringów, bez świadków, bez ciężarówek nocą, bez policji, bez nagonki przez majtkczaka. Pamiętam też jak testowałem nowiuśkie Toyo Proxes gdzies o drugiej nad ranem i nie mogłem uwierzyć, że z górki dobiłem swoim shitboxem do 216 km/h według GPS (dawno i nie prawda ). Tej nocy widziałem tylko jeden inny pojazd. Gdy już zwolniłem do 140 to daleko w lusterku pojawiła się Skoda Superb, też musiał pędzić ale widząc inne auto (mnie) zwolnił i wyprzedził mnie z różnicą prędkości max 20km/h. Chwilę po wyprzedzeniu znowu przyśpieszył. Chciałem zobaczyć czy go dogonię ale gdy ja miałem 200km/h na liczniku to on już znikał daleko na horyzoncie.

Z perspektywy czasu żałuję, że wtedy nie kupiłem sobie mocniejszego auta. Marzyłem o Suprze Mk3 ale się bałem, niepotrzebnie. Jak przekraczasz granicę 180km/h to jest taka bariera mentalna i powyżej tej prędkości pojawia się uczucie, że czas się zatrzymał a tylko ty jesteś w ruchu. Wtedy w głowie pojawia się cisza totalna a ty patrzysz tylko na horyzont przed sobą a za tobą niebo robi się jasne bo jest środek lata i dochodzi 3:00 czyli pora aby wracać do domu.

Wtedy nie było wiadomości o wypadkach w nocy na autostradach. Owszem, były informacje o karambolach, ale to było za dnia, zwykle wśród ruchu ulicznego, powodowane przez jakichś bananów w Porsche lub Ferrari. Ale o nocach było cicho, nikt nic nie widział. Wtedy też nie było debili nagrywających każdy wyczyn, więc to co się działo w nocy istniało tylko do świtu.

#motoryzacja #przemysleniazdupy #sextrance

4a362309-7777-4116-8dc8-3243ef2cac42

Komentarze (7)

@SzubiDubiDU chyba mi sie nie zdażyło w ostatnich latach wyjscie na moto, zeby chociaż przez chwile nie jechać te 200km/h na godzinę, więc nie rzucę kamieniem. samochodem to co innego - z punktu A do punktu B w limicie prędkości byle bezpiecznie.

powyżej tej prędkości pojawia się uczucie, że czas się zatrzymał

To chyba jak się przekroczy prędkość światła tak się dzieje dopiero

@SzubiDubiDU Ja kiedys wziąłem auto od ojca w nocy na "autostradę donikąd", bo oddany odcinek kończył się na jakiejś wsi. Przyznałem się do tego, na co padły tylko dwa pytania:
- Ile wyciągnął???
- A gps ile pokazywał???
xD

@SzubiDubiDU rozumiem, na pustej autostradzie zdarzało mi się jechać z "trochę" wiekszą prędkością. Ale zawsze to było jak jechałem sam (nie wyobrażam sobie tak wozić rodziny) i wyłącznie jak było zupełnie pusto - jak tylko na horyzoncie pojawiał się inny pojazd od razu noga z gazu.

Jak jeździłem po DE to nie rozumiałem kierowców, którzy cisną 200 kmph i więcej przy sporym ruchu. Ty lecisz 2 paki, a na pasie obok ciężarówka 90 kmph. Cokolwiek złego się stanie, ktoś się zagapi i służby będą cię zdrapywały ze słupa.

Zaloguj się aby komentować