@VonTrupka 15 lat temu świat wyglądał zupełnie inaczej i właśnie się zbierał z podłogi po krachu na rynku nieruchomości. 40 lat temu wujek Staszek, ten wiesz który, co miał szarą Nyskę, zbudował dom po godzinach tylko ze szwagrem, a materiały załatwiał z kombinatu za flaszkę. A teraz sam piszę, bo niecały miesiąc temu zwinęli się z kwadrata ostatni majstrowie, przewiozłem graty i wreszcie siedzę na swoim. Pokazałbym ci ile to wszystko kosztowało, ale byś i tak nie uwierzył, więc nie pokażę.
W heblu z OSB da się mieszkać, w kamperze też, w altance na ogródkach działkowych też. Ale nie bez powodu mówi się "buduj drogo, mieszkaj tanio lub odwrotnie".
40 metrów w bloku to kurnik niezależnie dla kogo, ale jednej osobie może to nie przeszkadzać. Rodzina 2+2 potwornie się w czymś takim zmęczy, ale przeżyje. Ludzie jeździli na wakacje do Bułgarii Fiatem 126p i przeżyli. Kurła ale kiedyś było.
Wielopokoleniowych wieżowców już od dawna się nie buduje, bo to nie ma sensu, materiały budowlane ani robocizna konsekwentnie nie chcą tanieć, ogrzewanie nie jest za darmo, a rodziny wielopokoleniowe istnieją tylko w kolorowych serialach o nieprawdziwych ludziach. Ale w drugą stronę 70 metrów to zaledwie przeciętne mieszkanie w nowym budownictwie, więc co to za dom i dla jakiego minimalisty?
100-130 metrów powierzchni mieszkalnej to tak w sam raz dla trzech-czterech osób. Ale dodajesz garaż, kotłownię i spokojnie przekraczasz 150 metrów, garaż podwójny to już okolice 200 metrów. Czy to już "domisko" czy jeszcze trzeba chociaż pięterko machnąć, by załapać się w definicję?