Dyskusja użytkownika smierdakow
Pani w piekarni mi powiedziała, że jaki tam kryzys, jak kiedyś to ludzie za 900 zł pracowali, a teraz to nawet z łóżka za tyle nie wstaną, jak renkom odjoł
#gownowpis
Pani w piekarni mi powiedziała, że jaki tam kryzys, jak kiedyś to ludzie za 900 zł pracowali, a teraz to nawet z łóżka za tyle nie wstaną, jak renkom odjoł
#gownowpis
@smierdakow bo kryzys to jest wtedy jak nie ma roboty a ludzie pracują za pare groszy żeby mieć co do garnka włożyć. Teraz mamy tylko i aż inflacje, która nam zgotował rząd. Ludzi stać na coraz mniej ale poki co jest praca, niektórzy nawet pracy nie potrzebują żeby się utrzymać-spójrz na NEET nawet na tym portalu. Wiec jaki kryzys? Zobaczymy co z tego będzie dalej. Ja pamietam lata 90 i to była bieda. Kryzys się zacznie wtedy jak zaczną zwalniać ludzi bo nie będzie ich stać na utrzymanie firmy a do tego zmierzamy.
@smierdakow bo ma racje xD kryzys który polega na tym że nie możesz kupić kolejnego samochodu czy wyjechać na wakacje za granicą to nie jest żaden kryzys. Nadal masz mnóstwo pracy bezrobocie na poziomie 5% każdy kto chce pracować to pracę znajdzie bez problemu, a jak nie to na dodatek możesz wyjechać do dowolnego bogatszego kraju europy i tam zacząć pracę. W latach 90 czy na początku 2000 roku bezrobocie było na poziomie 20% i to był kryzys nawet jak chciałeś pracować to nie mogłeś bo po porostu nie było dla ciebie pracy, nie mogłeś też wyjechać na granicę, a dzisiaj jest tyle możliwości. To co mamy to delikatne obniżenie poziomu życia obywateli a nie kryzys z resztą nie dotyka to tylko nas, u nas to jedynie widać mocniej przez wojne na ukrainę i nieudolne rządy naszej partii.
@frk
dla kogoś kryzys, to brak możliwości latania na fancy wakacje, dla innych to odmawianie sobie kupowania jedzenia ze względu na ceny.
no też zależy jak ten kryzys definiować na tą chwilę nie mamy na przykład wzrostu bezrobocia, teoretycznie płace rosną a nie spadają oczywiście realne wartości płac spada przez inflacje, ale same cyferki rosną a nie spadają, mamy nadal wzrost pkb, lekki spadek inwestycji, spory wzrost inflacji, wzrost dziury budżetowej. Jakby przyjąć że kryzys to brak wzrostu a nawet spadek zamożności obywateli to tak obecną sytuacje na pewno można nazwać kryzysem gospodarczym.
Zaloguj się aby komentować