disclaimer: tak wiem że to mega chamskie i z góry przepraszam urażonych ale nie mam na celu naśmiewanie się z tej chorej osoby a jedynie podzielenie się czymś, co rzuciło mi się w oczy, bez filozofii...poza tym sam jestem otyły i życzę tej pani jak najlepiej i ja jej do internetów nie pchałem.. także elo luzować majty
@LondoMollari @Mor @132qwe
myślę że osoby które twierdzą że otyłość nie jest chorobą mają na myśli to - że to nie choroba jakby z losowego rozdania jak nie wiem, rak.... a lenistwo i głupota, że człowiek sam doprowadza się do tego stanu itd... i jasne - jest ogromny wpływ lifestyle'u i naszych wyborów na tę chorobę ale czy inaczej jest np z marskością wątroby wywołaną nadmierną konsumpcją alkoholu? no nie, to praktycznie ten sam mechanizm, a nikt nie twierdzi że marskość to nie choroba...w związku z tym mamy to pewien problem z używaniem skrótów myślowych szczególnie w stosunku do otyłości, która jak najbardziej spełnia wszystkie znane definicje choroby a zatem stanu patologicznego który obniża jakość życia, zakłóca prawidłowe funkcjonowanie organizmu, skraca to życie itp itd....
natomiast mechanizm jej powstawania też nie jest taki prosty, tzn jasne, można powiedzieć żresz za dużo za mało się ruszasz - i to będzie prawda ale jak się zagłębić to przyczyny otyłości są zlepkiem kilku innych chorób 1. uzależnienie
2. szeroko ujęte zaburzenia mentalne - np, zaburzenia osobowości, brak umiejętności radzenia sobie z emocjami, brak samokontroli, infantylizm, tu podobnie jak w anoreksji umysł odgrywa ogromną rolę, często jak patrzę na skrajne przypadki to czuć po prostu że pod kopułą coś jest nie tak, no bo normalny człowiek potrafi się spaść +20 +30kg ale w końcu przychodzi refleksja i jakiś bodziec do zmiany, u tych skrajnie otyłych natomiast tego nie ma, dosłownie zażerają się na śmierć...
3. często gęsto występują schorzenia towarzyszące, zaburzenia przemiany materii, zaburzenia hormonalne (powodujące nadmierny głód),
predyspozycje genetyczne
krótko mówiąc otyłość to pewien zestaw konsekwencji zestawu innych zaburzeń tworzących swoją własną jednostkę chorobową, tak to usystematyzowała nauka medycyny i nie ma sensu z tym dyskutować...
btw ostatnie badania pokazują że rak też nie jest w dużej mierze aż tak losowy a raczej konsekwencją słabych wyborów i lifestyle'u (faje, alko, UV, mieszkanie na wysypisku śmieci i pracowanie w fabryce smrodu, stres, brak snu itd)....wiec czekam na mędrców stwierdzających że rak to nie choroba , wystarczy wpierdalać więcej jarmużu....
@thuia o i to właśnie myślę sobie o otyłości, ładnie napisałeś. Sam byłeś świadkiem leczenia z pomocą leków, już kiedyś w wątku o ozempicu o tym pisałem, zależy dużo od tego co w punkcie 2 pisałeś. Efektem było skuteczne wyleczenie vs przejście na mocniejszy lek bez znaczącego efektu
@132qwe dzięki, jak to w zyciu najrozsadniejszy jest zloty srodek, wszelkie skrajnosci typu otylosc to nie choroba bo wystarczy mniej zrec albo w druga strone otylosc to nie choroba bo jestesmy wszyscy body positive i w ogole ciesz sie tym i jedz bez ograniczen tez lipa, a ozempic to tez temat rzeka ktory dopiero sie przed nami rozwija bo to nowosc jakby nie patrzec, przynajmniej tak zastosowany, ja natrafilem ostatnio na badanie gdzie wyszlo ze osoby stosujace i majace dobre efekty ostatecznie go odstawialy i czesto wracaly do wagi bo.....bo odbieral im przyjemnosc z jedzenia, a ze dla wielu ludzi jest to jedna z najwiekszych przyjemnosci w zyciu to po prostu wybrali tak a nie inaczej, to tylko pokazuje ze problem z otyloscia jest gleboko zakorzeniony w naszych pacynach i jest wielowymiarowy