Dyskusja użytkownika Spleen
Ostatnio taka rozkmina w temacie #zwiazki:
Wyobraźcie sobie, że Wasza połówka zaginie. Po prostu nie wiadomo gdzie jest, nie ma kontaktu, nie wiadomo czy żyje, czy nie. Sprawa zgłoszona na policję, ale nie ma żadnych śladów ani postępów w poszukiwaniach. Klasyczne zaginięcie.
Ile czasu musi minąć, abyście zaczęli sobie układać życie na nowo i np. związali się z kimś?
Wiadomo, że nie fair jest wymagać, by druga osoba czekała całe życie w zawieszeniu na powrót, który może nastąpi, a może nie.
Jak dla mnie okres 3 lat brzmi sensownie, ale nie mam solidnych argumentów za czy przeciw. Czas tu nie działa na korzyść i im starsi jesteśmy, tym trudniej może być próbować żyć normalnie.
