Ogólnie to znów się "wywnętrznię". Pewnie powinnam zacząć od tego, że wszystko wskazuje na to, że nie jestem zbyt mądra. Może przy tym nie chodzi o taką mądrość "intelektualną", choć trochę też. A raczej o taką mądrość "emocjonalną". Kilka lat spędziłam we friendzonie, łudząc się całkowicie bezpodstawnie, że może jednak coś z tego będzie? No więc on niecałe 2 lata temu znalazł sobie jakąś dziewczynę. Zrobiłam to, co trzeba było zrobić o wiele wcześniej - całkiem zerwałam z nim kontakty, ale bez żadnych dram itd. Chciałam sobie zostawić chociaż trochę rigczu. W międzyczasie wyjechałam do innego miasta i miałam nadzieję, że zapomnę o tym człowieku. Oczywiście żadnego stalkowania na social mediach itp. No ale parę dni temu zainstalowałam tindera. Wiem, to głupie. Zwłaszcza w kontekście moich bardzo dużych lęków w kontaktach z ludźmi. I wczoraj wyświetlił mi się profil tego faceta, chociaż dzieli nas ponad 150 km. Ani nie przesunęłam go w prawo, ani w lewo. Zamknęłam apkę. No ale po jakimś czasie kiedy ją znowu uruchomiłam po przesunięciu paru profili znów wyświetlił mi się jego profil. Co w języku tindera oznacza, że on przesunął mój profil w prawo. Niestety nie mogłam zablokować go w opcjach tindera, bo dawno już skasowałam jego numer telefonu. Ale dalej, nie zrobiłam nic. Nie przesunęłam go ani w prawo, ani w lewo.
Nie rozmawiałam z nim od kilkunastu miesięcy, wszystko mi mówi, że to bez sensu, a jednak od wczoraj nie mogę przestać o nim myśleć. Muszę być chyba naprawdę głupia. Nawet zresztą brakuje mi słów by wystarczająco obelżywie określić mój poziom, skoro dalej nie mogę po prostu zapomnieć o nim, nie zawracać sobie nim głowy itd. To żałosne.
