@100mph przypomnij sobie doktorat Bartosiaka, który się okazał być większym rżnięciem jak w tartaku. Przypomnij sobie doktorat memcena, zrobiony na uczelni jego starego. Przypomnij sobie doktorat karalucha, który znikał na całe lata i się pojawiał jak dżinn i nikt nie potrafił powiedzieć która wersja jest prawdziwa. Jest cała masa takich cwaniaków i powiem ci, że od kiedy poszedłem na studia to zacząłem dostrzegać jedną rzecz- im wyżej jesteś w tej stopniowo-tytularnej drabince oświaty, tym mniejsza jest kontrola nad tobą i na więcej możesz sobie pozwolić, bo z domysłu jest zakładane większe zaufanie do ciebie i twojego autorytetu. Dlatego jak chodzisz do podstawówki i robisz jakieś głupie rozprawki, to możesz pisać nawet najbardziej odklejone rzeczy całkowicie nie po linii klucza i jasne- zostaną ci odjęte punkty za niezgadzanie się ze świętym kluczem aka własne myślenie, a i tak najbardziej będą cię jebać za brak przecinka. Stajesz się doktorem, czy profesorem i co? I hakuna matata, jak jeszcze sobie zrobiłeś z innymi takimi wzajemne kółeczko recenzenckie, to taką profesurę sobie podtrzymujecie zerowym kosztem, bo każda, nawet największa brednia wypuszczona na odjeb się byleby tylko coś opublikować przejdzie. I tam to już nawet na przecinki nie zwraca nikt uwagi.
Miałem na inżynierce takiego "profesora", zatrzymanego w postępie i myśleniu gdzieś w latach '80, jak nam dał kiedyś swoje "materiały", żebyśmy się z nich "uczyli", ale jednak nie bo wtedy plagiat, nawet nie żartuję, ale spokojnie- z internetu jak coś to też nie pozwalał "bo to są same brednie" xD Może kazał nam się na pamięć uczyć kurwa ramek ethernetowych, ale za to co wykłady ślinił się do lasek jak zwykły oblech i robił nawet już nie dwuznaczne żarty. A no i co trzecie zdanie pucował się do jakiegoś Adasia z Henkela jaki to on cudowny nie był. Do dziś nie wiem, czy to był jakiś jego kochanek, czy dzieciak ze spranym łbem, który bez wazeliny mu do dupy wchodził. I nie chcę wiedzieć. Tak więc "materiały dydaktyczne", ja pierdole, to było takie grafomaństwo, że tego nie dało się czytać, a jak się do tego zmuszałeś, to tylko cię głowa bolała. Pisane totalnie na odpierdol, tam nawet kolana nie było, nie mówiąc, żeby to jakąś korektę widziało czy coś. Ja bym się zapadł pod ziemię jakbym miał komuś coś takiego dać. A on jeszcze się tym chwalił.