Nigdy nie doświadczyłam konieczności wyjazdu za chlebem za granicę, ale po przeczytaniu wiersza najnowszej edycji #nasonety spłynęła na mnie dziwna wena, by swoją #diriposta przygotować w nurcie romantyczno-emigracyjnym. O oto ona, moja odpowiedź na utwór di proposta :


Stepy buckinghamskie


Pamiętasz, gdy latem upijaliśmy się winem

tułając się między Leeds a Londynem?

Nawet by mi wtedy nie przyszło do głowy

że tęsknić będę za kołem widokowym


za tą codzienną szaroburą słotą

za niskopłatną, nieludzką robotą

Jak biegłem za Tobą ze skręconą kostką

gdy mleko się rozlało nad byle błahostką


Stałaś w strugach deszczu niczym boginka

za twym uchem więdła Patryka koniczynka

Przeklinałem ten kraj, że nie jest cieplejszy


że obcy, że nie swój, że los nie był lżejszy

że nie mogę zamówić herbaty z cytrynką

nie spotkawszy się z kpiną, zdziwieniem i drwinką 


(I gdy żegnaliśmy się z tym światem tymczasowym

ze łzami i bólem, za życiem eksportowym

Nie sądziłem, że zatęsknię za krajem Robina

Hooda, monarchii i Darwina

i tych w łóżku poranków bezczynem

gdy Londyn był nami, a my - Londynem)





#zafirewallem #tworczoscwlasna #poezja

Wrzoo userbar

Komentarze (12)

No to tak. W temacie emigracji, a konkretniej Londynu, to aż mi się przypomniał ten utwór .


A sam utwór świetny, tak technicznie jak i w kwestii treści.


EDIT: A swoją drogą, to kiedyś miałem podobny pomysł na tytuł i gdzieś tam napisałem Sklepy amsterdamskie.

Zaloguj się aby komentować