Nie wiem czy zadziała, ale spróbujemy.
#dziendobry #nohejcipcia

Nie wiem czy zadziała, ale spróbujemy.
#dziendobry #nohejcipcia

@wiatraczeg tam naprawdę nie ma co robić. Kończysz pracę, zgadnij, jesteś dalej w pracy. Jest konsola, czasem byly nawet instrumenty do grania czy bilard/rzutki.
Podjąłem się tego świadomie, tryb praca, dobre jedzenie, siłownia był mi wtedy na rękę jako taki etap "ogarnięcia się po studiach", ale po roku doszedłem do wniosku że nigdy wiecej xD
Na szczęście mój zawód nie ogranicza się do pracy na morzu.
I tak, są to moje prywatne przypuszczenia, ale domyślam się że jak Bartek555 tam siedzi i myśli i go zaczyna strzelać że życie mu ucieka właśnie, to najlepsza forma żeby podbudować ego i umocnić się w przekonaniu że robi dobrze, są komentarze z hejto.
Bo i owszem raz na jakiś czas zobaczysz jakieś ciekawe miejsca, ale 99% czasu płyniesz a wokół ciebie pustka.
@wiatraczeg wstajesz i taki widok za oknem xD albo jest weekend a dostaniesz fotki z grilla a ty dzień w dzień 12h.
Na lądzie zarabiam obecnie 2x tyle co tam wtedy i wracam spać do łóżka swojego.
Nigdy więcej.
No chyba że 10k euro na miesiąc to się zastanowię czy warto wymienić 100% mojego czasu na kaske

@bartek555 tak fpso
Jak lubisz to, to się cieszę.
Ja odkryłem że od pracy na morzu lepiej jak się trzymam z daleka
Żeby nie było, szanuję profesjonalistę, ale jak widzę zdjęcia ze środka to mam ciarki ^^
Choć w sumie chciałbym swoją Łódź kiedyś albo na rejs się wybrać wycieczkowy
@wiatraczeg jak nie cisniesz beki to może bym się zebrał. W sensie ja trochę negatywnie widzę wiele spraw, ale da się to ubrać w humor jak ze średniej jakości standupu.
Ale jedzenie było prze kot.
Zwłaszcza na większych platformach.
Raz trafiłem że kapitan miał.urodziny to nawet homar był i największe i najlepsze krewetki jakie do tej pory jadłem.
Na codzien bufet bez limitu ile czego, przytyłem 10-15 kilo w rok.
Stoję sobie raz oparty o barierkę, patrzę w dal, lekka mgła, późne popołudnie, nawet ładnie, a ziomek przechodząc, mówi "dont jump".
@wiatraczeg do pracy się leci helikopterem. No wiesz, brzmi to kozak. I w sumie było WOW.
jeszcze szkolenia przed tym wszystkim, wsadzają cię w atrapę helikoptera zanuzaja w basenie, obracaja do góry nogami i masz się wydostać. Butla z tlenem, asystna płetwonurków. No jest kozak jak ktoś lubi emocje i przygody.
Wracając do helikoptera, na morzu północnym jak masz lecieć dostajesz kombinezon. Lifesuit czy jakoś tak. Gruby, żółty, nieprzemakalny, ocieplany ma cię uratować jakbyś do wody wpadł w razie awarii.
Wyglądasz w nim jak bojowy Teletubiś.
Chociaż za pierwszym razem fajna sprawa, jak zakładasz go 50ty raz i wiesz że będziesz się w nim pocił następną godzinę w helikopterze z 12(nie pamięta ile wchodziło typa do Heli Sikorsky, ale podobnie jak do busa na truskawki do Niemiec jakoś ), dotykając kolanami obcych mezczyzn, to średnio się chce.
Na szczęście wszyscy oprócz pilotów śpią.
Chyba ciśnienie. Fakt pierwsze kilka lotów udało się nie usnąć. Ludzie wyglądali jakoby im baterie padały xD
Widok za oknem, czyli nic plus spadek ciśnienia chyba, szumno jak w pralce. 5 minut i śpisz. Budzisz się jak ląduje i wiesz że następne trzy tygodnie chodzisz jak w zegarku. Nie ma za zaspisz. Nie ma że dziś wyjdę szybciej do domu bo fajna pogoda, może wyjdziemy gdzieś, albo na rower.
@wiatraczeg nie można mieć telefonu w trakcie pracy. Tzn poza strefą mieszkalną.
Bo na zewnątrz gaz, telefon może wywołać iskrę i wybuchniemy.
Ogólnie mocno przesadzone, ale nie miałem nic przeciwko, gdyz śpisz na bombie, pompujecie przecież gaz.
Sól zjada wszystko. Barierki, schody, podłogi na zewnątrz, ścianki. Wymieniają to na bieżąco, ale jednak, patrzysz pod nogi zawsze.
@wiatraczeg bardziej życie platformisty (nowe słowo chyba).
Ale na statkach też bywałem, choć chyba tylko jeden był w ruchu, tak to w portach, i dzięki Bogu xD
Tam buja. Na plat bujalo lekko, statek to masakra w sztorm musi być.
I nie chodzi o dzień - idziesz spać w końcu, i jak z boku na bok to petarda, ale jak z dołu do góry to ci kolację podchodzi i krew napływa do głowy żeby zaraz poczuć się jakbyś miał spaść w dół.
Ogólnie bardzo polecam. Serio, mega przygoda, choć ja się w najbliższym czasie nie wybieram ^^
@wiatraczeg jest jedna kobieta na całą załogę. Pani Krystyna, dla tych najbardziej stęsknionych.
Już tam nie pracuję.
Jedzenie przywożą statkiem w kontenerach z lądu więc to samo co na lądzie jakbyś poszedł na bufet.
Nie lowi nikt ryb na plat, ona jest z 20metrow nad woda, dość wysoko. Coś mówili że nogi polamiesz jak skoczysz do wody a jak cię to nie ubije to szok termiczny spodowuje że zendlejesz xD
Było to w Szkocji więc dla somalijczykow za zimno.
Nie jestem pewny jak z bronią, wątpię , ale był typ w helikopterze którego zadaniem było cię wyrzucić jakbyś zaczął panikować i stwarzać niebezpieczenstwo dla reszty. Nazywałem go strzałowy.
Język angielski,
Spotkałem jednego Polaka tylko. Cały świat tam był, ale głównie Szkoci.
Zaloguj się aby komentować