Komentarze (15)
Z tego co pamiętam to kontekst był taki, że w trakcie kampanii wyborczej wypłynęło, że facet chcę oddać / sprzedać ziemię deweloperowi (bo są to rejony Beskidu), ludzie zaczęli węszyć i chyba wywęszyli jakiś wał. Facet zaczął się z tego wycofywać, mówił, że coś takiego nie ma miejsca ale jak widać lokalna społeczność zdecydowała
W Korei Północnej i na Kubie w każdym okręgu jest jeden kandydat. Ale zawsze można przecież wziąć do ręki długopis i go skreślić, a jak ponad 50% skreśli, to muszą zaproponować kogoś innego (co - o dziwo - jeszcze się tam nie zdarzyło). Czyli jest „demokracja”, mucha nie siada. A wracając na nasze podwórko, to niektórzy proponują, by także i w przypadku więcej niż jednego kandydata była możliwość wyboru „żadnego z wymienionych”. Czyli, teoretycznie, nawet w drugiej turze mógłby nikt nie wygrać (bo jeden otrzymałby np. 49% głosów, drugi 48%, a 3% poszłoby na „żadnego”) - chyba o coś takiego chodzi, ale nie sądzę, by było to dobre rozwiązanie, gdyby zwolennicy kandydatów „trzecich” albo zwyczajne trolle szły na drugą turę tylko z myślą o doprowadzeniu do obstrukcji.
Zaloguj się aby komentować


