
Miliardy z telefonicznych oszustw. Organizatorem jednej z organizacji przestępczej w Ukrainie był urzędnik Prokuratury Generalnej Ukrainy
RzeczpospolitaDziesiątki tysięcy młodych Ukraińców szukały łatwych pieniędzy, oszukując przez telefon swoje ofiary, w tym również w Polsce. Operacja ukraińskich służb odsłania kulisy przestępczego procederu.
Podają się za pracowników banków i przekonują, że doszło do włamania na konto. Po kilkunastu minutach rozmowy wyłudzają dane osobowe i czyszczą z oszczędności nie tylko ufnych staruszków. Udają też policjantów i funkcjonariuszy rozmaitych służb, przekonując swoje ofiary, że ich bliska osoba ma poważne kłopoty (np. wypadek drogowy czy bójkę) i by „załatwić sprawę” pilnie potrzebuje pomocy – czyli pieniędzy.
Rozsyłają też miliony wiadomości w komunikatorach i na skrzynki pocztowe, informujących odbiorców o dużym spadku jakoby pozostawionym przez zmarłego „wujka stryjecznej cioci żony” w którymś z zamożnych państw zachodnich. Czasami wcielają się w „oficera armii amerykańskiej” i opróżniają portfele amantek pochodzących z różnych zakątków świata. Niejedną ofiarę namówiono też do zaciągnięcia kredytu.
Sposobów na oszustwo jest tak wiele, jak rozsianych po całym świecie biur czerpiących wielomiliardowe zyski.
Tysiące „biur” i dziesiątki tysięcy pracowników. Tak działają ukraińskie call centra
W raportach międzynarodowych pod względem takiej działalności przestępczej przodują Mjanma, Kambodża, Laos, Filipiny i Indie. Tego typu firmy jak grzyby po deszczu rosną też w Afryce Zachodniej i Ameryce Południowej. W Europie prowadzi Ukraina. W opublikowanym w kwietniu raporcie Globalnej Inicjatywy przeciwko Przestępczości Zorganizowanej o Charakterze Transnarodowym (GI-TOC) szacowano, że nad Dnieprem jeszcze w 2023 r. działało ponad tysiąc oszukańczych call centrów, zatrudniających nawet do 60 tys. ludzi. Dla porównania w całym sektorze bankowym Ukrainy zatrudniono nieco ponad 90 tys. osób.
Z danych tych wynikało, że w sumie ukraińskie call centra mogą generować miesięcznie nawet do 1 mld dol. dochodu, co dawałoby większe zyski niż np. handel narkotykami. Autorzy raportu wskazują dwa najważniejsze ośrodki tej przestępczej działalności – Kijów i Dnipro – ale zaznaczają, że podobne firmy działają we wszystkich obwodach Ukrainy, a nawet na terenach okupowanych przez Rosjan.
Nad Dnieprem nazywają je „biurami”, w których osoba ze znajomością języków obcych może zarobić nawet do 1,5 tys. dol. miesięcznie (równowartość 5,5 tys. zł). To ponad dwa razy więcej, niż wynosi obecnie średnia krajowa pensja w Ukrainie.
– Ofiarami tak zwanych „biur” coraz częściej padali obywatele państw europejskich. Jednocześnie na ukraińskich ulicach pojawiało się coraz więcej drogich samochodów, za kierownicą których można było zobaczyć oficjalnie bezrobotnych młodych ludzi – najwyraźniej związanych z tym tak zwanym „biznesem” – pisze w „Ukraińskiej Prawdzie” Mychajło Tkacz, znany dziennikarz śledczy.
Media ukraińskie od lat zadawały rządzącym pytania, dlaczego służby ciągle raportują o walce z nielegalnymi call centrami, ale jednocześnie ich liczba w kraju wcale nie maleje. Odpowiedź nadeszła w weekend wraz z operacją „Kartagina”, przeprowadzaną na szeroką skalę na terenie niemal całego kraju przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne (NABU) i Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną (SAP).
Operacja „Kartagina”. Śledczy weszli do Prokuratury Generalnej
– NABU i SAP ujawniły działalność organizacji przestępczej, której członkowie systematycznie czerpali korzyści majątkowe z oszukańczych call centrów oraz legalizowali wielomilionowe dochody. Organizatorem procederu okazał się jeden z kierowników jednostek organizacyjnych Prokuratury Generalnej Ukrainy – informują ukraińskie służby antykorupcyjne.
– Jak wynika z ustaleń śledztwa, urzędnik Prokuratury Generalnej utworzył i stanął na czele organizacji przestępczej w połowie 2025 r. Do nielegalnej działalności wciągnął zarówno czynnych pracowników prokuratury, jak i powiązane z nim osoby niepełniące oficjalnych funkcji – twierdzą.
W sprawie zatrzymano szefa Departamentu ds. Współpracy Międzynarodowej Prokuratury Generalnej Ukrainy Serhija Kropywę oraz jego kierowcę. W poniedziałek zaś stanowisko stracił prokurator generalny Rusłan Krawczenko, w którego biurze (ale też w biurach jego zastępców) funkcjonariusze służb antykorupcyjnych również przeprowadzili rewizje. Krawczenko odpiera wszelkie spekulacje na temat jego ewentualnych związków z call centrami i przekonuje, że nie miał z tym nic wspólnego. Co ciekawe, z ujawnionych w sądzie przez SAP materiałów wynika, że główny podejrzany w sprawie, Kropywa, zajmował się jednocześnie remontem domu Krawczenki, ale też organizował jego urodziny w Madrycie, co świadczy o bliskiej relacji z prokuratorem generalnym.
Dziennikarze „Ukraińskiej Prawdy”, powołując się na źródła w Kijowie, twierdzą, że przedstawiciele Prokuratury Generalnej miesięcznie mogli otrzymywać około 7 tys. dol. z każdego „biura”, którego nielegalną działalność „chronili”. Z informacji tych wynika, że mogli „współpracować” z 500 call centrami i czerpać zyski rzędu 3,5 mln dol. miesięcznie.
Wołodymyr Zełenski zaostrza walkę. Wieloletnie więzienia dla pracowników call center
Wiele wskazuje na to, że w Kijowie na najwyższym szczeblu zapadła decyzja polityczna i ukraińskie służby od kilku miesięcy prowadzą wojnę z „biurami”. Przyczyniły się zapewne do tego mnożące się afery korupcyjne uderzające w najbliższe otoczenie prezydenta Zełenskiego. W sierpniu ukraińska policja wspólnie z SBU przeprowadziła ponad 400 rewizji i wstrzymała działalność niemal 100 call centrów. Ponad dwadzieścia osób usłyszało zarzuty dotyczące oszustw na terenie kraju, ale też w państwach UE.
Działające na terenie Ukrainy call centra w ostatnich latach wielokrotnie znajdowały się też na celowniku polskich organów ścigania.
Prezydent na początku września złożył też w Radzie Najwyższej projekt ustawy, w świetle której właścicielom i pracownikom oszukańczych call centrów będzie groziło wieloletnie pozbawienie wolności. Zaapelował też do parlamentarzystów o jego „niezwłoczne rozpatrzenie”, sugerując, że oczekują tego partnerzy Ukrainy w UE.
#wiadomosciswiat #ukraina #scam
#owcacontent