Komentarze (13)

@brain na zdjęciu jest brytol.

Zaraz obok rosyjskiego najbardziej łagodny i przytulaśny z kotów.

Zachowuje się jak pies. Lazi przy nodze. Śpi obok ciebie. Jak wracasz do domu czeka pod drzwiami. Jak jesteś chory to czuwa w łóżku obok ciebie. Możesz go tarmosić bo to lubi.


Nie ma to jak wiedzą o kotach wyciągnięta z dachowcow które w głębi są kotami dzikimi i porównywanie ich do psów które od szczeniaka były chowane w domu (w dodatku najczęściej z hodowli)


Porównajcie jabłko do jabłka.

Psa rasowego do kota rasowego...

@Ekso to nie jest wiedza wyciągnięta z dachowców, tylko z dupy. Ludzie nie mają pojęcia o kotach, nie organizują im właściwie przestrzeni, karmią byle czym, nie chodzą na kontrole do lekarza, a dopiero wtedy, gdy kot już nie może wytrzymać i zaczyna okazywać wcześniej istniejący ból, nie bawią się z nimi albo robią to za rzadko bądź zabawy są nudne i nieangażujące, a potem zdziwienie, że kot jest agresywny, a w najlepszym wypadku ich unika. Ludzie myślą, że to normalne, że kot przesypia większość doby, a tak naprawdę najczęściej śpi z nudów. I potem oceniają wszystkie koty po swoim dziadowskim do nich podejściu albo, jeśli nie mają kotów, po dziadowskim podejściu innych. Mam kota rasowego, pół rasowego i dachowca i wszystkie okazują zero agresji, a nawet wręcz przeciwnie. Jak ktoś płacze albo jest smutny, przychodzą za każdym razem, mruczą i się tulą. Jak byłam chora przez tydzień, wszystkie trzy były osowiałe i siedziały ze mną w łóżku. Do gości się łaszą, weterynarz może z nimi zrobić wszystko, zresztą podobnie jak ja. Nie drapią mebli. Ale nie zawsze tak było, tj. nie we wszystkim - ich zachowanie zmieniło się na lepsze, odkąd zadbałam o ich zdrowie, a w szczególności psychikę. To jest podstawa, o której wielu zapomina. Edit: Matka mojej kotki jest brytyjką i pasuje do tego mema wyżej. Czy to oznacza, że mem pokazuje prawdę? Nie, po prostu jest kotem, któremu właścicielka rozwaliła psychikę. Olewa ją totalnie, wyjeżdża i zostawia na miesiące samą, bo przecież ma dostęp do podwórka, to nie będzie tęsknić i się nudzić. A to tylko ta mniej poważna sprawa, której dopuściła się z własnej głupoty.

@WhiteBelle no właśnie pośrednio z adoptowanych dachowcow. Nieufne. Agresywne. Często już chore. Stroniace od ludzi. Terytorialne. Nieprzystosowane do koogzystencji. Karmione byle czym. Bez regularnych przeglądów - leku na pasożytow raz na kwartał, bez czyszczonych uszu, często że struwitami.


P.s. w dodatku brytol ze zdjęcia na sporą nadwagę. Ten kot powinien ważyć max 5.5kg a ze zdjęcia na raczej powyżej 6.5.

@Ekso czyli zgadzamy się, że to nie jest kwestia rasy i "dzikości" dachowców, a częstszego zaniedbania ich przez ludzi? // obok tematu - nie trzeba odrobaczać co kwartał (przynajmniej jeśli chodzi o koty niewychodzące, nie wiem, jak z tymi drugimi), zamiast tego można robić badania kału i odrobaczać tylko wtedy, gdy to konieczne. Czyszczenie uszu też raczej wykonuje się tylko jeśli dany kot tego wymaga. Z moich trzech (wiek 13, 7 i 4) tylko kocur miał parę razy czyszczone, bo mu się coś zrobiło, a tak to żaden nic i brak problemów (weterynarze regularnie sprawdzają i nikt nie zalecił czyszczenia).

@WhiteBelle

Uszy. Naszemu brytolowi trzeba czyścić uszy bo sam to robi kiepsko. Teraz sobie zaprawił jedno i trzeba było dać antybiotyk douszny.


Co do odrobaczania. Klinika do której chodzę (zajmują się n.in rozmnażaniem zwierząt rasowych) doktor w ramach eksperymentu nadal swoje koty pod względem rozwoju pasożytów. Koty niewychodzace po 3 miesiącach miały już zalążki pasożytów zaleca więc podawanie czegos między 3 a 6 miesięcy regularnie.

@Ekso nie za bardzo mogę coś zrobić z tą informacją, bo jak mniemam nie opublikował nigdzie wyników tego eksperymentu, a więc nic mi nie wiadomo o jego szczegółach. Choć nie twierdzę, że tak było, to równie dobrze mógł nieintencjonalnie przynosić pasożyty z kliniki. Ale żeby nie było, nie jestem jakimś kocim homeopatą i odrobaczam koty, nawet jeśli nic w badaniach nie wyszło, ale są podejrzane objawy i weterynarz zasugerował takie działanie. Ale sprzeciwiam się tak częstemu "profilaktycznemu" odrobaczaniu kotów niewychodzących, szczególnie gdy dbamy o higienę (ręce myte przed dotknięciem kota po przyjściu do domu, brak kontaktu kota z butami i nie wchodzenie w nich do mieszkania i parę innych) i nie jesteśmy z grupy ryzyka (praca w klinice, schronisku itp.). Wiadomo, ostatecznie każdy sam decyduje o tym, co uważa za najlepsze dla swojego zwierzęcia i właśnie w związku z tym warto wiedzieć o wszystkich istniejących opcjach.

Co do uszu to tak jak pisałam, zależy od kota. Zwykle tego nie potrzebują, za to większość wymaga mycia zębów, o czym też nie wszyscy wiedzą.

Zaloguj się aby komentować