Nie zapomnę dnia gdy siedziałem sobie na korytarzu, a przechodząca obok dyrektorka postanowiła właśnie zrobić nalot i skręciła do męskiego kibla. Na hasło "wychodzić", wśród kłębów dymu zaczęła się wylewać ekipa. Kibel malutki, a tu wychodzi jeden, drugi, trzeci, k⁎⁎wa piąty, szósty miał walkmana co dyrektorka ironicznie skwitowała "ja wiem że w toalecie to i muzyki się fajnie słucha..." i nie skończyła bo siódmy wyszedł z gitarą
Zaloguj się aby komentować