Komentarze (12)
@SuperSzturmowiec Kiedy w pewnym stołecznym mieście trafiłem na szpitalną okulistykę na Uniwersytecie Medycznym nikt mnie o nic nie pytał, nic nie podpisywałem. Co chwila ktoś w kitlu kazał mi otworzyć oko, świecił światełkiem i nic nie mówił. Potem oko oglądali jeszcze studenci w towarzystwie lekarza. Nie wiedziałem kto jest moim lekarzem prowadzącym. Potem zorientowałem się, że pewnie wszyscy ci ludzie się uczą na moim przypadku, po latach dowiedziałem się, że mogłem odmówić tego ciągłego zaglądania w moje oko. Nie wiedząc o tym, kiedy byłem w tym szpitalu, raz się postawiłem lekarce w towarzystwie studentek (ten kierunek studiują same baby), to lekarka była wielce obrażona, chyba tym, że nie chcę się poświęcić dla nauki!
Znajcie swoje prawa, ludzie, bo nikt się sam z własnej woli nie będzie Wami przejmował!
Zaloguj się aby komentować



