Komentarze (12)
@Opornik wierzę ci na słowo
No ale czego się dziwić, jak BF to u nas był tylko jeden raz taki faktycznie uczciwy- w pierwszym roku kiedy się w Polsce pojawił, tak w sumie bez zapowiedzi, bo wtedy wszelkie cwaniactwo i januszoidy nie byli się w stanie na to "przygotować". Wtedy były obniżki- może dalej nie takie jak w Stanach typu -80-90%, ale były. Janusze pewnie ze zgryzoty dupami krzesła wciągali ile im hajsu przepadło, bo nie wcisnęli szwindlu, więc w następnym roku już tego błędu nie popełnili, usiedli, pomyśleli i promocje zmieniły się na "promocje". Teraz w tym schemacie pojawiło się lekkie zawirowanie czyli dyrektywa omnibus wymuszająca na sklepach podawanie najniższe ceny z miesiąca wstecz, ale no jak piszesz- sklepy już powoli się wycwaniają dodając jakieś złogi magazynowe typu "myszka z roku 2000 warta 1,99", bo to już generuje nowy ean, nowy kod kreskowy i nowy wymyślony serial. A w ostateczności mogą po prostu podnieść cenę 31 dni wcześniej i tyle.
Bo niestety to nie jest tak jak w Stanach, gdzie przez cały rok nie ma nic, a dopiero na czarny piątek jest takie pierdolnięcie promocjami, które dosłownie czyści sklepy, przychodzi sobota- sklepy są czyste, magazyny opróżnione, promocje się kończą, widzimy się za rok. A u nas? Już chuj w te kręcące się w nieskończoność mediaexpertowe "promocje" z jakimiś grażynkami i januszami na co dzień, o których radio napierdala dżinglem 24/7, ale przychodzi ta końcówka listopada, nie wróć- przychodzi druga połowa listopada, nie sorry jeszcze raz- ledwo się kończy Wszystkich Świętych i się zaczyna. Na tydzień przed BF cały tydzień napierdalają o "black weeks" (wut?) jakby to była jakaś przygotówka. Potem w poniedziałek po zaraz odpalają "cyber monday" bo czemu by nie. No a potem lecą kolejne "black days" i tak iterują te black wtorek/środa/czwartek... tym pongliszem aż do soboty/niedzieli. I nagle się okazuje, że rozwadniają tę formułę tak, że może i nic z niej nie zostaje i ludzie są tym zmęczeni zanim w ogóle data w kalendarzu się pojawi, ale za to promocje są minimalizowane i dostajemy hity typu złotówka taniej woo-hoo "no bo przecież hehe to już nie jest 1 dzień tylko 2 tygodnie macie hehe to wiesz, my tak nie możemy hehe bo byśmy zbankrutowali hehe". Szkoda, że nie powiedzą, że to ich "bankrutowanie" polegałoby na zjechaniu kilku procent z samej marży.
Zaloguj się aby komentować
