@Gepard_z_Libii Zgodziłbym się... Gdyby metoda dawała ten sam rezultat
Po przeczytaniu twojego posta myłem zęby, bo szedłem do roboty i tak sobie pomyślałem o pojmowaniu przez absencję i historyczne przykłady właśnie przeczą jakiemukolwiek pojęciu.
Twórcy Gnostycyzmu znienawidzili świat pojmując jego naturę. Buddyzm w mniej fatalistyczny (bo bez złego bóstwa) także uznał ten świat za nic do czego warto wracać. Znowuż Taoiści kochają życie, tak samo jak Thelemici. Dla nich oświecenie nie oznacza olania świata, a jego wręcz rozbudowę.
Kabaliści i Sufiści znowuż stoją w opozycji do Gnostycyzmu i uważają świat za dar Boga.
Nie bez powodu przytoczyłem post o Krishnamurtich. Uppaluri wręcz niechętnie odniósł się do swojego oświecenia, które zdobył w latach 70, nazywając je nieszczęściem.
Więc skoro nawet w tym nie ma jakiegokolwiek jednolitego planu, czuję po prostu zawód i zniechęcenie.
Wiem Gepardzie, że jestem trudnym przypadkiem, nie robię tego złośliwie, doceniam, że chce Ci się jeszcze ze mną dyskutować, po prostu... Sam nie wiem, z jednej strony życie doczesne, z drugiej problemy egzystencjalne, a z trzeciej własna głowa mnie dobijają.
@Iknifeburncat Wołam, bo może ciekaw jesteś dalszej rozmowy