Ostatnio znów sobie oglądałem "Wilka z Wallstreet" i podczas jego wewnętrznego monologu, w którym twierdził, że pieniądze sprawiają, że jesteś lepszy, bo możesz sobie m.in. finansować swoja ulubiona partię czy rzucasz kasą na ochronę środowiska, aby wszyscy widzieli jak jesteś wspaniały, to mnie olśniło. Leo wcale tam nie grał. Leo był po prostu sobą. A jego wyrachowanie stało się jeszcze bardziej widoczne w "Django", choćby w pamiętnej scenie ze szklanką.
Zaloguj się aby komentować