Temat jest trudny, bo system nie działa. Mamy najmniej lekarzy na 1000 głów w Unii, więc oni zawsze będą mieli otwartą ścieżkę do zarabiania na kilka batów.
Więc co, otworzyć bardziej dostęp do zawodu?? Przecież już dziś młodzi lekarze nie chcą leczyć. Zachowawcze terapie, które nie uczynią szkody, ale i nie pomogą. Diagnostyki za dużo nie przepisywać, bo po co się narażać pracodawcy, który marudzi na koszta. Spróbować jakiegoś mocniejszego leku, czy zabiegu? Po co się narażać na ewentualną porażkę i pretensje pacjentów, czy skargi do organów? Lepiej robić wymagane minimum i kasować za to.
To przecież jest też nasza wina, bo z jednej strony chcemy, jak najlepszego leczenia, a z drugiej bardzo chętnie skarżymy się na lekarzy do Izby, czy organów ścigania. Skończy się to, jak w Stanach - koszty leczenia wzrosną tak, że w pięty nam pójdzie.
Lekarze się wybronią, bo zawsze będą potrzebni, a w d⁎⁎ę dostaniemy my. Nie rozumiem więc tej nagonki i hejtu na lekarzy, skoro to system jest zjebany od samego początku, od dekad już i to my się też do tego przyczyniamy, bo nie rozliczamy polityków z tego co robią, a tylko klaskamy im kiedy robią imbę.