Dyskusja użytkownika Konto_serwisowe
ŁAMIĄCA WIADOMOŚĆ!
Jakby to kogoś interesowało, to zadłużenie USA sięgnęło właśnie 40 BILIONÓW dolarów.
#ekonomia #donaldtrump #wiadomosciswiat

ŁAMIĄCA WIADOMOŚĆ!
Jakby to kogoś interesowało, to zadłużenie USA sięgnęło właśnie 40 BILIONÓW dolarów.
#ekonomia #donaldtrump #wiadomosciswiat

@Konto_serwisowe Dlatego bawi mnie fakt, że Trump idzie usilnie w kwestiach gospodarczych w izolacjonizm. Bo kwestie wojskowe mu szybko wybili z głowy.
Żeby sobie uświadomić, my mamy dług na obywatela rzędu 57 tysięcy złotych. Stany 426 tysięcy. Żaden inny kraj poza Stanami nie może sobie na to pozwolić. Grecja jak bankrutowała, miała dług na obywatela rzędu 130 tysięcy na złote.
I nie, Stanów nie broni gospodarka, ani PKB. Stany broni tylko i wyłącznie handel w dolarze, co wiąże się z kontrolą szlaków handlowych.
Dlatego właśnie tak powtarzane - wyjście Chin na ocean i opanowanie przejść między łańcuchami wysp jest tak istotne. Odejście od dolara jest końcem Stanów Zjednoczonych i po prostu bankructwem. Bo ten dług nadal jest niedoszacowany przez fakt, że jeśli cały świat rozlicza się twoją walutą, to jest wielokrotnie bardziej odporna na inflację. Wartość dolara jest hipotetyczna i utrzymywana tylko dlatego, że nikomu nie opłaca się jego dewaluacja.
Stany od lat balansują na drodze do upadku. Bo ich krach będzie przepotężny i nie pomoże fakt posiadania big techów. Jak dolar pierdolnie, to zechcą sprzedać własne majtki za jedzenie. Być może też dlatego ktoś zasugerował ryżej małpie, żeby stawiać na gospodarkę wewnętrzną i ograniczać wymianę handlową, bo wkrótce może być potrzebna żeby wyżywić ludzi przy krachu.
Pytanie nie jest czy, pytanie jest tylko kiedy się Stany wyjebią na tym długu
@npnptcn wszystko pięknie, tylko że chińskie zadłużenie wcale jakoś mniejsze nie jest - łączne zadłużenie gospodarstw, przedsiębiorstw, lokalnych samorządów (zwłaszcza ich) i rządu przekroczyło w tym roku 300% PKB i uległo podwojeniu od 2010 roku. Ostatnie lata to deficyt rzędu 6-8% PKB każdego roku i to zdecydowanie nie będzie hamowało, bo chińska gospodarka praktycznie co chwila potrzebuje kolejnych zastrzyków z polityki fiskalnej by móc utrzymać delikatny spadek wzrostu gospodarczego - a bez niego Chiny doświadczą potężnego wstrząsu, bo stabilność państwa opiera się na zaufaniu do ciągłego poprawiania poziomu życia
Analogiczne zadłużenie USA zostało wyprzedzone przez Chiny parę lat temu, zaś do 2030 Chiny powinny przeskoczyć również zadłużenie Japonii
@bojowonastawionaowca rozmawiałem kilka lat temu z pewnym Chińczykiem podczas podróży po mojej okolicy koleś zaczął mówić dopiero w momencie kiedy znaleźliśmy się w otoczeniu wysokich gór gdzie nie było żadnego zasięgu telefonicznego. Obraz przedstawił to był bardzo pijany Kolos na glinianych nogach prowadzący rozklekotany wózek zbudowany przez bandę wyedukowanych małp pod wpływem alkoholu. Opowiedział mi o problemach z Chin poczynając od problemów demograficznych poprzez problemy finansowe nadmuchaną bańkę nieruchomości a kończąc na problemach wewnątrz komunistycznej partii. On się bardziej martwił o swój kraj potencjalny konflikt z Ameryką.
@bojowonastawionaowca Tylko że chińskie zadłużenie i nieuchronne problemy gospodarcze, mogą być właśnie gwoździem do trumny Stanów. Od dłuższego czasu Chiny zajmują się wzmacnianiem waluty, walczeniem o udziały w rozwijającej się Afryce i rozliczania juanem, podobnie jak wspieranie Rosji, czy Iranu. Byle tylko kasa szła w ich walucie. Bo to przedłuża ich szanse i opóźnia nieuniknione spięcie ze Stanami. Do czasu, aż będą maksymalnie gotowi gotowi wojskowo. Bo oni są coraz silniejszy, a Stany raczej tkwią w miejscu.
Więc o ile nie poruszyłem w ogóle tematu Chin, to ich gospodarka i problemy - przede wszystkim przesycenie i od pewnego czasu sztucznie pompowane pkb - prowadzi siłą rzeczy do tego, że nie będą mieli już wyjścia i do konfrontacji dojdzie. A im później, tym lepiej, bo tym słabsze będą Stany. Stąd też wspieranie przez Chiny absolutnie każdego wroga USA.
To będzie zatem konflikt żywotny dla obu krajów. Albo Chiny powrócą do roli pariasa i producenta, bez mocarstwowych możliwości, albo uda im się zblokować Stany i wyrośnie nowa potęga, bo niezależnie od długu, jeśli wymuszą handel juanem, to na 5 dekad będą zabezpieczeni mimo obecnych długów. Bo ich dług jest w dużej mierze wewnętrzny.
Dla Stanów jest to wóz albo przewóz.
@Alembik nie jest potrzebne, a raczej nie jest potrzebne pilnie, jeśli utrzymają hegemonie na oceanach i wymianę w dolarze. Wtedy pewnie i kolejne 50 lat mogą być "na wierzchu", zwłaszcza że ich główny rywal może tylu lat nie wytrzymać. Niemniej 50 lat to dużo, to nawet w Europie może się sporo pozmieniać. Sądzę, że paradoksalnie to właśnie Europa może - zapewne już po mojej i twojej śmierci - wrócić do roli światowego lidera. Nie dlatego, że mocno na to pracowała, ale dlatego, że obecne "zachodnie" mocarstwo się mocno chwieje i w końcu się wyjebie, a Chiny to tylko Chiny. Dopóki to państwo odgórnie sterowane, dopóty zawsze będzie dostawcą, odtwórcą, a nie klientem.
Rosja nie znaczy nic. Na morzach to już w ogóle ich nie ma. Ich do tej rozgrywki nie wrzucaj. Jeszcze przed wojną z Ukrainą można było ich brać na poważnie, bo jednak są imperialistyczni i grożą paluszkiem. W obecnej sytuacji ruscy zepchnęli się do poziomu istotności Nigerii. Ruscy światu będą tylko potrzebni surowcowo i niby mają atom, ale Korea Północna też ma i jedyne co im to daje, to fakt, że ich ktoś nie rozbierze na części. Rosja nie uczestniczy w żadnym wyścigu, nie liczy się. Jest nieistotna. Ostatni bastion odstraszania - ten militarny - upadł. Jeśli nie są w stanie zająć Ukrainy, to nie są wiarygodnym napastnikiem wobec nikogo.
Świat się znowu będzie przerzucał, zapewne teraz przyjdzie czas na wzrost Indii, może w Bangladeszu się jorgną, że nie trzeba za darmo robić, a potem Afryka.
Niemniej Stany tak czy owak pierdolną, bo to jest Imperium Romanum u schyłku. Nawet idiota na tronie podobny. A rywal wcale nie będzie walczył o "hegemonię", ale też o życie. I paradoksalnie tym razem to Europa może wyjść z tego na zwycięzcę, bo o dziwo to nie u nas będzie wojna ostateczna, zmieniająca ład światowy. A pieniądze zostaną
@npnptcn wszystko fajnie, tylko że o internacjonalizacji juana to ja słyszę od jakichś 20 lat, a efekty tego są marne. Udział chińskiej waluty jest dominujący przede wszystkim w transakcjach przeprowadzanych przez samych Chińczyków, w szczególności z państwami objętych w jakimś stopniu sankcjami, gdzie amerykański system CHIPS może blokować takie transakcje, w związku z czym Chiny promują swój system CIPS (Rosja, Iran czy Korea Północna). Natomiast jeśli chodzi o inne użycia waluty na globalnym rynku to jest duuuużo słabiej - chiński juan bierze udział zaledwie w 3,1% płatności globalnych, jak i stanowi zaledwie 1,9% globalnych rezerw. I wiele lepiej w tym zakresie nie będzie dopóki Chiny nie przeskoczą dwóch rzeczy, których nie chcą się pozbywać, bo są im niezbędne do wspierania słabnącej gospodarki - ograniczeń jeśli chodzi o wypływ kapitału z Chin, jak i o kontrolę nad kursem walutowym.
Jeśli ktokolwiek wierzy, że Chiny mogą wojskowo przeciwstawić się USA - tak, te Chiny, które od 60 lat nie brały udziału w żadnej wojnie, które za sprawą kolejnych czystek pozbywają się jedynych generałów z jakimkolwiek doświadczeniem bojowym, gdzie te czystki prawdopodobnie mają faktycznie podłoże korupcyjne i sięgają po kolei kolejnych rodzajów wojsk (mieliśmy już wojska lądowe, lotnicze, rakietowe czy morskie - żadne dowództwo nie wytrzymało zbyt długo) - i te Chiny miałyby ofensywnie zaatakować Tajwan (bo to jedyny możliwy cel), czyli przeprowadzić absolutnie najtrudniejszą operację wojskową w historii, z przygotowaniami do niej widocznymi na wiele tygodni przed (bo nie da się ukryć barek transportowych), przeciwko rywalowi, który uzbrojony w najnowszą amerykańską technologię od prawie 80 lat się do tego nieustannie przygotowuje (bo innego poważnego zagrożenia nie ma) - i ma na to wszystko tylko i wyłącznie jedną szansę, bo zająć Tajwan (bo desant musi być zaskoczeniem, a jedynie niszczenie Tajwanu Chinom absolutnie nie daje żadnych korzyści, a jedynie generuje koszty) - no to naprawdę jest to odważne myślenie.
Chiny nie utrzymają się z rynku wewnętrznego, ich jedyną szansą na rozwój jest handel międzynarodowy - jaki mieliby cel, żeby zabijać kurę znoszącą złote jajka? Im wojna jest absolutnie do niczego niepotrzebna.
Jedyną opcją na konflikt jest wywołanie go przez USA - ale tu nie mam zamiaru się wypowiadać, bo nie znam się na USA, a zresztą patrząc na to, jakiego idiotę już po raz drugi wybrali na prezydenta, to są w stanie zrobić dowolną głupotę - a wojna z Chinami byłaby największym idiotyzmem. Nie sądzę, żeby do tego doszło
@Yes_Man oczywiście, że miały świadomość, że coś się dzieje (gdzieś czytałem relacje z chińskiej ambasady w Ukrainie, że takie sygnały były), ale skoro Putin mówił Xi, że nie będzie wojny, no to nikt przecież nie powie słowa przeciwko temu, co mówi Xi - takie uroki autorytaryzmów. Widać było na początku wojny osłabienie relacji między tą dwójką, ale szybko relacje wróciły do normy
Zaloguj się aby komentować