K⁎⁎wa no nie wierzę. Wczoraj późnym wieczorem padła mi karta graficzna w PC. Zintegrowanej na płycie głównej nie mam. Więc komp udupiony.


Dziś po pracy, wyciągnąłem starego lapka Asusa, który ma wprawdzie kilkanaście lat ale do przeglądania neta starczał.


I co? Gówno, przestał działać, bateria umarła na amen, nawet podłączona do zasilacza. A jeszcze miesiąc temu chodził, wiem bo zabieram go ze sobą jak jeżdżę do rodziców.


Także został mi tylko mały internet w telefonie


#zalesie #komputery

Komentarze (13)

Ciekaw jestem czy nadal działają metody na wypalanie karty graficznej w piekarniku. Dawno, dawno temu kiedy karta graficzna się psuła, np. zaczynała wyswietlać artefakty, migoczący obraz, etc. to brało się ją, odkręcało plastikowe elementy takie jak chłodzenie i wstawiało na 20 minut na 180 stopni do piekarnika. Bardzo często to naprawiało kartę, miałem taką którą trzy razy tak ożywiałem, działała jeszcze przez rok od pierwszego zgonu. Brzmi jak trollporada, coś jak ładowanie iPhona w mikrofali, ale jeśłi karta jest fizycznie uszkodzona i po gwarancji to możesz to wypróbować, w końcu bardziej martwa chyba nie bedzie?

@luke-zombi to było głównie w okresie niedługo po 2006 roku, gdy UE zakazała ołowiu w przemysłowym lucie. producenci nie mieli jeszcze dopracowanego lutu i kończyło się to zimnymi lutami po dłuższym czasie. piekarnik pomagał, ale na krótko. z czasem dopracowano technologię i karty graficzne rzadziej padają, przynajmniej z tego powodu.

@luke-zombi witam w klubie, też wypalałem kartę w piekarniku xD to była jakaś wada fabryczna tych kart. Po pierwszym wypaleniu po prostu nie wyłączałem laptopa. Raz się zapomniałem, wyłączyłem i mimo natychmiastowego włączenia, zrobił się zimny lut. Wtedy stwierdziłem, że czas na nowego lapka

Zaloguj się aby komentować