Kurła, mam za dobrą odporność...
Współlokator, aka chłop, wziął i się rozchorował, ale to tak, że ścięło go totalnie. Od razu pojawiła się u mnie iskierka nadziei, że wreszcie odpocznę sobie od roboty (nawet jeśli w gorączce, dreszczach i z bólem gardła). Okazało się, że złapał grypę typu A. Czytam w necie "wysoce zaraźliwa" i już widzę siebie w ciepłym łóżeczku nadrabiającą filmy i seriale. Tylko że po kilku dniach delikatnego drapania w gardle, lekkiego kaszelku, jeszcze lżejszego bólu głowy i temperatury podwyższonej o zawrotne kilka kresek zaczęłam mieć wątpliwości. No więc poszłam się wypytać AI-ców co o tym sądzą...
No i zarówno chatGPT jak i Gemini potwierdziły moje przypuszczenia, że to cholerstwo można przechodzić lekko lub nawet bezobjawowo. Całe życie w kłamstwie o odróżnianiu grypy od przeziębienia na podstawie tego, jak szybko i mocno atakuje ಠ_ಠ A teraz chłop się dalej byczy na zwolnieniu, podczas gdy ja to tylko tyle, że miałam wymówkę popracować trochę zdalnie (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
W każdym razie, morał jest taki, że jak nawet lekko coś was bierze, to siedźcie w domu. U was może się skończyć na lekkim kaszelku, a u kogoś, kogo zarazicie, dużo, dużo ciężej.
#zalesie #choroby #grypa #zdrowie