Dyskusja użytkownika smierdakow
Kto dziś jest skrajną prawicą?
Od kilku lat na politycznej scenie zachodzi zmiana po prawej stronie, która domaga się adekwatnej nazwy. Viktor Orbán, Giorgia Meloni, Marine Le Pen, Jarosław Kaczyński… Tyle podobieństw - ile różnic. Jak leczyć demokrację w Unii, skoro nie mamy poprawnej diagnozy choroby?
Ostatnio „The Guardian” opublikował obszerną rozpiskę, która miała pomóc zdezorientowanym. Okazało się, że wybitni naukowcy… pracują. Odróżniają od siebie „radical right” od „extreme right”, a „extreme right” to nie to samo co „far right”, chociaż oczywiście znaczenia pojęć mogą na siebie nachodzić… O rozpaczy czarna!
Praktykom pozostaje diagnozowanie skrajnej prawicowości na dwa sposoby. Po pierwsze, to historyczna genealogia danej partii politycznej. Tak więc w stosunku do niemieckiego AfD mówi się o cieniu hitleryzmu, hiszpańskiego VOX – frankizmu, partii Le Penów – petainizmu i tak dalej.
Wystarczy jednak spojrzeć na młode twarze polityków, jak Jordana Bardelli, by zdać sobie sprawę, że to raczej idzie przyszłość niż przeszłość. Oni zresztą się oficjalnie od dawnych cech faszyzmu – jak antyparlamentaryzm czy antysemityzm – ze śmiechem odcinają.
Co zatem zostaje? Program, po drugie. I tam zwykle ze świecą szukać radykalizmu. Nikt już nie chce wychodzić z UE i w ogóle gruba warstwa pudru skrywa prawdziwe intencje polityków. Często aż do chwili zdobycia władzy nie wiadomo, czy chodzi po prostu o konserwatystów 2.0, czy też o ludzi, którzy połamią konstytucję, odgórnie narzucą propagandę i zdemolują demokrację od środka. Dlatego wielu polityków od rana do wieczora straszy „skrajną prawicą”, jak ostatnio prezydent Macron. Robił to od 2017 r. i przegrał.
Historia uczy, że niczego nie uczy. Rolą demokratów zaś jest znajdować adekwatny do zagrożeń język. Na początku XXI wieku poszukiwanie ewidentnie trwa dalej.
#polityka