@knoor nieco wywołał moje pytanie tym harlejkiem do jazdy przed siebie
fun ze zwykłej prostej jazdy
Ale nigdy takowym nie jechałem. Faktycznie jest to wygodne żeby sobie lecieć powiedzmy 120 hajłejem z jakąś małą szybką żeby nie wiało w kasku?
Powiedzmy że nie pytam o Harleya firmy HD, tylko może Honda Rebel 500 czy Kawasaki Eliminator 500, albo coś tańszego niż "motocykl który jest gratis do legendy za którą się płaci"
#motocykle
@jedzczarnekoty Ostatnio zrobiłem jakieś 400km tym sprzętem poniżej, z czego połowa po autostradzie a połowa po drogach krajowych i mniejszych i ogólnie 120kmh da się bez problemu lecieć, ale wyżej to już tak sobie bo wieje. Najfajniej jest w okolicach 80-100kmh bo można sobie widoczki oglądać na czilu, silnik fajnie pyrka a w słuchawkach kasku dobrze słychać pasującą muzę typu country albo jakaś playlista z wojny w Wietnamie.
Jazda autostradowa jest nudna jak przy każdym moto, co najwyżej na tych największych, krowiastych modelach HD mimo machnięcia kilkuset km zejdziesz z motocykla bez śladów zmęczenia.
Jeśli chodzi o ten fun z jazdy to gdybym miał to rozbić na czynniki pierwsze, to raz że masz od cholery momentu z samego dołu od razu przy ruszeniu, przez co motocykl wydaje się dużo bardziej dynamiczny niż jest. Dwa, że dźwięk jast przyjemny:
Trzy, że ma się wrażenie że jedziesz szybciej niż w istocie co ma znaczenie gdy gania się po mieście lub obszarze zabudowanym i wcale nie trzeba zapierdzielać żeby poczuć emocje. Cztery, jest w nim taka toporność, w znaczeniu że wszystko jest duże, ciężkie i prymitywne, ale też solidnie wykonane i sprawia dobre wrażenie. Pięć, że mają w sobie jakąś charyzmę, są po prostu ładne ale to już rzecz gustu - niemniej praktycznie każdy wyjazd harlejkiem to ludzie zagadujący na postojach i robiący fotki.
Japonia będzie tańsza, bardziej zaawansowana technicznie i lepiej zaprojektowana, ale HD ma gigantyczny aftermarket i wsparcie techniczne - możesz mieć 40 letnie moto a dalej normalnie kupisz do niego 95% części. Czy kupiłbym sobie nowego z salonu? W życiu:) Ale naprawienie ulepa z USA i latanie takim za jakiś ułamek nowego, a i owszem;)
@jedzczarnekoty No to polecam spróbować, ofc mają one sporo wad ale też mało które moto daje tyle funu przy zwykłej jeździe. Tylko na start żeby się nie zniechęcić lepiej wziąć coś bardziej "normalnego" z ich gamy, a nie 320kg krowę. Np Sportster 1200 - najmniejszy z tego co mają i najbardziej "motocyklowy". Tłukli to w podobnej formie od lat 80 do 2020 wprowadzając jakieś poprawki w trakcie (wtrysk, ABS i co tam się z technologii pojawiło) i robili rozmaite wersje stylistyczne które wyglądały ostatecznie jak różne motocykle. I żeby nie być gołosłownym: na fotach ten sam "bazowy" motocykl, tylko zrobiony przeze mnie w dwóch zupełnie różnych stylach.
@knoor a wiesz może, jak do tego Sportstera, ma się BMW R1200C? Kilka dni po tym, jak kupiłem Yamahę, taki pojawił się na firmowym parkingu i strasznie mi się spodobał, ale prędzej bym go kupił na drugie, niż na pierwsze moto.
@aarahon Kurczę, no niestety nie jeździłem tym BMW więc nie podpowiem. Na tyle na ile znam Niemców to pewnie jeździ dużo lepiej, z drugiej strony przy motocyklu tego typu nie do końca o to chodzi:)
@jedzczarnekoty Zrobiłem kilka tysięcy na Hondzie Shadow 600* i mam w planach ponowne kupienie sobie takowej w przyszłości.
Ogólnie taka jazda 80-100 jest naprawdę wybitnym relaksem. Jedziesz pustą drogą (albo z 500 metrów za ciężarowym), podziwiasz widoki, wiatr delikatnie masuje klatę, muzyka na słuchawkach, można sobie luźno porozmyślać (bo jednak to dalej jednoślad, czujność wymagana)... Bajka
Samo V2, skóra i chromy też mają swój urok, zwłaszcza jak czasem dla klimatu obejrzysz sobie Easy Ridera czy inne takie. Z wad potencjalnie obciążenie kręgosłupa (wyprostowana pozycja jest mniej optymalna niż pochylona) i przede wszystkim - czas. Autostrady na takim sprzęcie są już bardzo nieprzyjemne i po prostu się na nie nie wjeżdża, więc przejazdy trwają znacznie dłużej.
Aktualnie na 1000sx jadę trochę wojewódzkimi, czasem nadgonię autostradą i trasa na 6:30 samochodem zajmuje mi jakieś 7 godzin. Na Cieniu w zasadzie zawsze byłoby to minimum 9-10 godzin (albo nieprzyjemne pchanie się na autostradę gdzie i tak mocno nie nadrobię bo bak i vmax ograniczają).
* Albo 1100 jeśli objadę i wyjdzie że te dodatkowe 50 kilo nie robi z niej krowy. 600 ujęła mnie właśnie tym, że to niby cruiser ale cholernie przyjemny w prowadzeniu i sumie nawet zwinny motocykl ogółem.