Kilkaset kostek niemieckiego mydła R.I.F, które - według powielanych po wojnie pogłosek - miało być wytapiane z ludzkiego tłuszczu. Na takie znalezisko natknęła się ekipa popularnego kanału YouTube „History Hiking” w lesie pod Czeremchą na Podlasiu, gdzie wcześniej znajdowały się niemieckie magazyny.
@Macer akurat nie jest to nic nieprawdopodbnego, takich znalezisk jest jeszcze w lasach sporo. Kilka lat temu w lesie w okolicy byłego obozu w Sztutowie znaleziono duży depozyt butów więźniów, a teren był - jak się wydawało - doskonale znany i zbadany. Fragmenty obuwia leżały tuż pod ściółką.
@Macer tak, nie ma dowodów na produkcję przemysłową mydła z ludzkiego tłuszczu przez przemysł III Rzeszy. W materiale jest wspomniane, że informacja o produkcji mydła RIF z ludzkiego tłuszczu to pogłoska.
@wiekdwudziesty_pl Jaki cudem mydło przetrwałoby kilkadziesiąt lat nie będąc szczelnie zamkniętym? Jeszcze gdyby znaleźli to w jakimś starym bunkrze, gdzie mimo wilgoci raczej nie pada, ale na otwartej przestrzeni? Mydło rozpuszcza się w wodzie, przez te kilkadziesiąt lat zostałoby wymyte przez ciągły deszcz i zmiany pogody, nie wspominając już o tym że mogłyby się nim zainteresować dzikie zwierzęta. To w końcu bloczki z tłuszczem, tak jakby.
@Jarasznikos zwierzęta interesują się nim do tego stopnia, ze pracownicy stacji badawczej UAM na Spitsbergen, którzy mają zewnętrzny kran i mydło przy nim chowają w pojemnikach, bo pozostawione luzem jest kradzione przez lisy.
TL/DR - Tak, jako wykorzystanie odpadów produkcji preparatów anatomicznych, niejako eksperymentalnie robiono na małą skalę mydło z tłuszczu ludzkiego. Problem w tym, że nie w obozach a w gdańskim instytucie anatomicznym i nie na masową skalę a jako "fuchę". Instytuty anatomiczne wykonywały preparaty z ludzkich zwłok na potrzeby hitlerowskiej machiny wojennej - popyt na nie był duży z wiadomych powodów a państwo płaciło szczodrze, więc i przerób był zapewniony.
Mit zaś wziął się z dwóch powodów; do komisji badającej zbrodnie wyznaczono Zofię Nałkowską, która co prawda niewiele wiedziała i niezbyt się znała - ale ideowo była wierna i oddana (brzmi znajomo, nieprawdaż? ) i ona właśnie pod wpływem szokujących dla przeciętnego człowieka widoków w instytucie napisała "Medaliony" gdzie opisała kawałek mydła leżący w pojemniku na stole. Drugi powód to oznaczenie na opakowaniu; Tuż po tym jak ukazały się "Medaliony", na bazarach, m.in. w Gdańsku, pojawiło się mydło RIF, którego skrót był rozszyfrowywany jako Reines Jüdisches Fett: "prawdziwy żydowski tłuszcz" a tymczasem "RIF" to skrót od Reichsstelle für industrielle Fettversorgung – Przedsiębiorstwa Przemysłu Tłuszczowego Rzeszy.
@Klopsztanga widziałeś mój poprzedni komentarz albo zajrzałeś do znaleziska? Nikt nie mówi, że znalezisko w lesie to mydło z ludzi, tylko że właśnie o tym mydle (marki RIF) tak mówiono po wojnie.
@Macer mydło było, ale nie w procesie robienia samego mydła. Podczas wytapiania ludzkich zwłok, by pobrać ludzki szkielet na uczelnie... powstaje "ludzkie mydło". Powstaje naturalnie podczas tego procesu, ale jest... odpadem po prostu. Bo po pierwsze jest ujowym mydłem, po drugie smierdzi.
@Macer propaganda Tak samo jak dzisiaj słyszysz że Ukraińcy piją krew rusków, że tworzą genetyczne zmodyfikowane gołębie, komary, tworzą wirusy w laboratoriach itp. Byś taki ciemny rusek z czystym sumieniem wysyłał ich do piachu.
@Klopsztanga i tutaj się mylisz, ponieważ IPN przedstawił dowody na produkcję mydła z ludzkiego tłuszczu w Gdańsku, jednak były to niewielkie ilości do celów wewnętrznych, a sam tłuszcz był "odpadem" z sekcji i nikt specjalnie w celu jego pozyskania nikogo nie zabijał, ani nie wypuszczał gotowego produktu poza mury uczelni. Opisywane w artykule mydło nie zostało wykonane z tłuszczu ludzkiego, o czym zresztą napisano w tekście.